Kilka metrów od przystanku, na wysokim klifie skalnym górującym nad rozległym zalewem zobaczyliśmy filigranowy nieco eklektyczny kościółek. Po bliższym przyjrzeniu się zauważyliśmy w nim elementy oryginalnej romańszczyzny - zaczynało robić się ciekawie. Żeby wejść do kościółka musieliśmy nacisnąć przycisk i wysłuchać około półgodzinnej informacji o jego historii i życiu jego patronów śś. Świerada i Benedykta. Siedzieliśmy więc w przedsionku kościoła powoli kamieniejąc ze zdziwienia, dalej jednak nie dowierzając że to co słyszymy w ogóle może być prawdą. Wewnątrz kościółka czekał nas kolejny szok. W pobliżu ołtarza stanęliśmy oko w oko z XII wiecznym wizerunkiem św. Stefana - króla węgierskiego. Później już, dowiedzieliśmy się, że jest to jak dotąd najstarszy na naszych ziemiach odkryty fragment polichromii, swoim stylem nawiązujący do szkoły malarskiej, której korzeni należy szukać w opactwie Monte Cassino. Wtedy jednak, oglądając to prastare dzieło, po raz pierwszy myśleliśmy - Jak to i nikt o tym nie wie? Po powrocie z wakacji zaczęliśmy szperać. Wszystko czego wysłuchaliśmy w przedsionku kościółka okazało się prawdą. Istotnie, około roku 980 w tej okolicy urodził się chłopiec któremu nadano imię Świerad. Jego prasłowiańskie imię było wróżbą skierowaną ku nazwanemu, która oznaczała „niech będzie radosny wśród swoich lub niech czyni z radością swoje tj., to co do niego należy”. Chłopiec ten, gdy wyrósł i założył pustelnię na skraju surowej górskiej puszczy, która skrywała nieopodal niewielkie centrum kultu pogańskiego - pogański gaj i świątynię. Pobliską doliną przepływał Dunajec, a jego brzegami od co najmniej VIII w. biegł szlak dunajecki łączący Pannonię z Krakowem. Pustelnia naszego świętego leżała w miejscu przeprawy. Falujące rzesze podróżnych, kupców, jeźców i pieszych musiały więc zwolnić tam tempa, przystanąć, wtedy nasz święty mógł otrzymać wieści ze świata, rozmawiać i nauczać. Łatwo jest nam wyobrazić sobie te sceny gdyż do dzisiejszego, dnia Tropie jest miejscem przeprawy. Kilkadziesiąt metrów od kościółka znajduje się przystań z której kursujący od 6 rano do 22 wieczorem prom tworzy swoisty pomost pomiędzy Tropiem a Wytrzyszczką. Pozwala to zmotoryzowanym i pieszym podróżnym znajdującym się na trasie Kraków - Nowy Sącz zboczyć na chwilę z drogi, przeprawić się w niecodzienny sposób promem na drugą stronę i odwiedzić ten prastary erem. Głównym filarem tropskiego sanktuarium jest wspomniany wcześniej, zbudowany w 1045 roku kościółek, który był konsekrowany przez św. Stanisława biskupa krakowskiego w 1073 roku. Obie daty na pozór nie wnoszą nic nadzwyczajnego, sensacja zaczyna się dopiero wtedy gdy porównamy je z datą kanonizacji św. Świerada która miała miejsce w 1083. Musimy zdać sobie sprawę iż wybudowanie i konsekracja świątyni na kilkadziesiąt lat przed kanonizacją świętego jest szczególnym, wymykającym się wszelkim regułom przypadkiem. Takie zdarzenie można wytłumaczyć jedynie panującym wówczas niebywałym wręcz, o niezwykle potężnej sile oddziaływania kultem dla św. Świerada. Dodać też należy, iż świątynia w Tropiu jest drugą w nowosądeckim, a czwartą w Małopolsce budowlą sakralną - jak na owe czasy - wielce okazałą i kunsztowną. Dzieje losu jednak nie oszczędzały jej, była niszczona, odbudowywana, przebudowywana i powtórnie konsekrowana w roku 1611 imieniem śś. Świerada i jego ucznia Benedykta. Od tamtego mniej więcej czasu ustalił się jej obecny kształt, o pięknych nieco zaokrąglonych liniach, ze stromym spadzistym dachem zwieńczonym małą wieżyczką. Nieopodal kościółka, na zboczu skały, stoi pień dębu nazwanego dębem św. Świerada który według legendy miał sam się otworzyć aby dać mu schronienie. W odległości około kilometra od kościółka, w tak zwanej puszczy Świeradowej, natrafimy na kapliczkę zbudowaną na miejscu dawnej pustelni świętego. Wmurowana w nią skałka miała być właśnie miejscem dającym mu kiedyś schronienie, na której jeszcze dziś, możemy zaobserwować ślady palonego pod nią ogniska. W miejscu pustelni daje się najlepiej odczuć mistyczną atmosferę dawnych wieków, pogłębioną przez widoczną, szczególną cześć jaką w tym miejscu oddają wierni swemu świętemu. Kilka tabliczek dziękczynnych widocznych na drzwiach pustelni dopełnia jeszcze odczucia niezwykłej duchowości tego miejsca. Kilka metrów powyżej pustelni tryska źródełko z którego św. Świerad miał czerpać wodę. Wielu wierzy, iż posiada ono właściwości cudotwórczo-lecznicze. Jest to dziwne, pełne magnetyzmu miejsce, i będąc tam ma się wrażenie jakby czas się zatrzymał. Panująca wokół cisza i spokój, lekki chłód bijący od kamieni i lasu tworzą refleksyjny nastrój powodując, iż nagle ogarnia nas uczucie wewnętrznej harmonii i ładu, pojednania z losem i światem. Informacje praktyczne: Dojazd: Z Nowego Sącza bezpośrednio do Tropia trwa ok. 40 min. trasa ta jest niezwykle malownicza. Autobusy w dni powszednie kursują co dwie godziny w niedziele i święta 3 - 4 razy na dzień. Z Nowego Sącza (ok. 30min) lub z Krakowa (ok. 2 godzin) można o wiele łatwiej dojechać do Wytrzyszczki. Z obydwu miejscowości autobusy kursują prawie co godzinę. W Wytrzyszczce prom z godzinną przerwą w ciągu dnia przewozi pasażerów i samochody non-stop od 6 rano do 22 wieczorem, a przeprawa trwa zaledwie od 5 do 10 minut. Noclegi: Dom Pielgrzyma w Tropiu tuż przy kościele kilkadziesiąt metrów od przystani oferuje przytulne 2- ,3- i 4 -osobowe pokoiki za 12 zł od osoby, łazienki z ciepłą wodą i małą kuchenkę w której można przygotować posiłek lub coś gorącego do picia. Zaopatrzyć można się w Wytrzyszczce tuż przy przystani promu jest sklep, a wyprawy po zakupy promem na długo zapadają w pamięć. Informacja bezpośrednia: Dom Pielgrzyma w Tropiu tel. (0-18) 440-30-76.
Strona www parafii w Tropiu: www.tropie.tarnow.opoka.org.pl | Będąc w Tropiu odczuwamy niemalże obecność tego średniowiecznego eremity który dziś coraz częściej uznawany jest za jednego z największych ascetów chrystianizmu. Na bazie materiału historycznego nie jesteśmy w stanie odtworzyć dokładnie jego losów. Według słów zamieszczonych przez mistrza zakonnego Siffrida w brewiarzu zakonnym kustodii śląskiej Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą z roku 1340 pochodził on z królewskiego lub znakomitego rodu. Analiza jego praktyk ascetycznych, skłania nas do przypuszczenia, iż jego bezpośrednim mistrzem - nauczycielem był św. Romuald który w swej szkole w Pereum wdrażał pochodzące z początków eremityzmu wzorce jakie stosowali między innymi żyjący w III - IV w Ojcowie Pustyni, do grona których zaliczamy między innymi św. Antoniego Egipskiego, św. Pachomiusza czy późniejszego już abbę Zosimasa. Wzorując się właśnie na nim św. Świerad przeżywał okres Wielkiego Postu jedząc tylko jeden orzech dziennie. Niezależnie od tego w ciągu całego roku św. Świerad stosował rygorystyczne posty powstrzymując się od przyjmowania pokarmów w każdy poniedziałek, środę i piątek. Noce spędzał siedząc w dębie, był to swoisty rodzaj sennej medytacji która miała na celu osiągnięcie szczególnej ekstazy i przeżyć mistycznych. W tym celu pień dębowy w którym zasiadał, okolony był czymś w rodzaju maty z sitowia, z ostro zakończonymi i zagiętymi do wewnątrz łodygami, które kłuły boleśnie jego ciało przy każdej próbie przechylenia się. Nie dopuszczając w ten sposób do przejścia w głębszą fazę snu, próbował on uchwycić wizje i doświadczenia charakterystyczne tylko dla pierwszej, płytkiej fazy snu. Najbardziej wstrząsającą dla nas jednak praktyką ascetyczna był łańcuch mosiężny którym święty opasał się na wzór św. Pawła - więźnia Chrystusowego. Ta skrywana przez całe życie bolesna tortura stała się przyczyną śmierci świętego w roku 1031. Ciasno opasany łańcuch z czasem wrósł pod skórę, a po pewnym czasie przebił wewnętrzny naskórek powodując gangrenę. Św. Świerad nie zmarł w Tropiu, w latach 1016 - 1022 wyemigrował do klasztoru św. Hipolita na górze Zabor koło Nitry (ówczesne królestwo Węgier, dzisiejsza Słowacja). Tam po kilku latach w swoim 40 roku życia przyjął z rąk opata Filipa habit zakonny i przybrał imię zakonne Andrzej. Jego migracja stanowi do tej pory swoistą tajemnicę w jego losach. Wydaje się iż dalsze jego życie związane było w jakiś sposób z osobą króla węgierskiego - św. Stefana. Świadczyć o tym może choćby ich późniejsza wspólna kanonizacja w dn. 17. lipca gdzie w Katedrze Nitrzańskiej w obecności legata papieża Grzegorza VII wyniesiono na ołtarze relikwie pięciu świętych w tym właśnie św. Stefana jego syna Emeryka, biskupa Czanadu - Gerharda oraz ucznia Świerada - Benedykta. W niedługim czasie po przyjęciu habitu, nasz święty dostał pozwolenie życia pustelniczego i posiadania uczniów. Podobnie więc jak w Tropiu stworzył on erem, praktykował ascezę, karczował lasy i nauczał a jego pustelnia na Skałce koło Nitry w dużej mierze przypominała malownicze Tropie nad Dunajcem, które musiał na skutek bliżej nieznanych nam „przeciwności losu” opuścić. Tekst: Iwona i Krzysztof Machowscy Fotografie: Iwona Machowska
|