Dla p. Klaudiusza Hrabyka to zapewne "banialuki goniących za sensacją publicystów". P. Hrabyk nie wierzy bowiem w twórcze działanie idei narodowej, która ma moc całkującą. P. Hrabyk wierzy w państwo, w rząd silnej ręki, w kolonizacje, w trzymanie za mordę i w cenzurę. W nieomylność cenzury p. Hrabyk wierzy tak dalece, że przychwala gorąco cenzorowi konfiskatę części artykułu. "Sprawa najważniejsza ż ważnych", choć nie wie, oczywiście, co zostało skonfiskowane: "W jaki sposób Obrońcy Lwowa i OUN - uważająca się za dalszy ciąg armji ukraińskiej z 1918/19 r. - mają wspólnie pracować, o tym się już nie dowiadujemy, gdyż nawet cenzor warszawski wkroczył - na cale szczęście - w całą ekwilibrystykę p. Piaseckiego i ściął mu w całości jego ostateczne wnioski." Ścięcie przez cenzurę ostatecznych wniosków nie przeszkadza jednak p. Hrabykowi w polemice z białą plamą, w podsuwaniu mi usłużnym "koncepcji współpracy z Konowalcem", choć właśnie na miejscu białej plamy było kilka słów, poświęconych zarówno pułkownikowi Konowalcowi, jak i naszym pułkownikom. Jest mi zresztą dość obojętne, co wyroił sobie z białej plamy p. Hrabyk, Chciałbym raczej odpowiedzieć czytelnikom, którzy się o to dopytują. Rozumowanie stanowiło tak integralną całość, że ocenzurowanie pewnych przesłanek, których oczywiście tu powtórzyć nie mogę, bo nawet przestylizowane, nie ostałyby się zapewne, uniemożliwia mi przedstawienie toku myślenia artykułu. Więc tylko dla uniknięcia nieporozumień, które mogłyby wyniknąć z przypadkowego zbiegu okoliczności, że w kilka dni po moim artykule ukazał się w "Wiadomościach Literackich" artykuł p. Mieczysława Pruszyńskieigo p. t. "Zagadnienie ukraińskie w Polsce", artykuł, wysuwający beznadziejnie starą koncepcję ugody (z powołaniem się na przykłady... Wielopolskiego i Gołuchowskiego): Nie, to oczywiście nie była koncepcja ugody. To była koncepcja wspólnej walki o wspólne cele. Lwowskie "Diło", organ ukraińskich "starych endeków", zamieściło artykuł z obszernymi cytatami z mojego artykułu (niezrozumianego zresztą, bo zestawionego z artykułem Pruszyńskiego) i zatytułowało go: "Niespodzianka". Dla nich to rzeczywiście mogła być niespodzianka. Ale czy była również dla młodych narodowców ukraińskich, których razem z polskimi narodowcami zsyła się do Berezy? Stanisław Piasecki
|