Kolebką demoliberalnej ideologii praw człowieka jest krew setek tysięcy niewinnych osób, obrońców starego porządku cywilizacji łacińskiej zbudowanej na fundamentach wiary katolickiej. Krew, których została przelana ponad 200 lat temu we Francji. Do nas, ludzi Prawicy Katolickiej, należy odkrywanie prawdziwej historii, tak często dziś zakłamanej i fałszywej.
Dowódca armii wandejskiej Maurycy d'Elbee powstrzymuje rzeź jeńców.
Topienie skazańców przez wojska rewolucyjnej Francji. | Historia katolickiej Francji rozpoczęła się już w 496 roku, kiedy to król Franków Klodwig (Chlodwig) przyjął wraz ze swoją drużyną Chrzest Święty. Przez wieki Francja wydała Bogu licznych świętych, tym również i królów katolickich, takich jak św. Ludwik IX, o którym nawet zaciekły wróg kościoła - Wolter, powiedział, że "nie było doskonalszego człowieka, niż on". Tysiące rycerzy francuskich przelewało krew w obronie Ziemi Świętej. Preludium przyszłej tragedii Francji należy upatrywać w rozwoju heretyckich sekt powstałych w dobie rewolty protestanckiej. XVII i XVIII w. to okres postępującej degeneracji wyższych warstw społeczeństwa francuskiego. Materializm, konsumpcjonizm, hedonizm, wygodnictwo powoli zaczynały odgrywać istotną rolę w życiu elit. Zamiast myśleć o Bogu i zbawieniu swej duszy wielu arystokratów spędzało czas na balach, suto zakrapianych winem ucztach, tworzeniu i czytaniu niemoralnych romansów oraz wymysłów filozofów Oświecenia, a nawet na rozpuście. Jak grzyby po deszczu pojawiały się coraz to nowe loże masońskie. Z przykrością należy stwierdzić, iż również część duchowieństwa zamiast troskliwie strzec swojej owczarni, gustowała w nowych ideach. Taki klimat nie wróżył niczego dobrego, a przygotowywał doskonały grunt pod rewolucję. Przed nadchodzącą tragedią ostrzegł Francję Pan Jezus w objawieniach przekazanych za pośrednictwem Św. Małgorzaty Marii Alaque. Jezus Chrystus wzywał Francję do powrotu na drogę wiary i cnoty, jak również prosił o to, aby jego najświętsze Serce zostało umieszczone na sztandarze Francji, gdyż w przeciwnym razie czeka ją krwawa i straszna rewolucja. Niestety, Francja zlekceważyła słowa płynące do niej z Niebios i doprowadziła do wybuch krwawej, antykatolickiej rewolty inspirowanej przez masonerię. I tak zaczęła się nowa epoka w dziejach ludzkości, która to dała początek zniszczeniu tradycji wartości. 14 lipca 1789 r. podburzony, zrewoltowany tłum "zdobył" niestrzeżoną Bastylię, w której znajdowało się kilku kryminalistów, morderców i pospolitych przestępców, a nie - jak głosiła legenda - "męczenników" ideologii praw człowieka. Rewolucja od pierwszego dnia stanowiła próbę zniszczenia Kościoła Świętego i wszystkiego, co miało przypominać "despotyczną" monarchię. Nie miała ona, wbrew utartym opiniom, charakteru ludowego, gdyż to właśnie prosty lud wiejski doznał największych cierpień ze strony rewolucyjnego szaleństwa. Zmieniono kalendarz, nazwy ulic, miast, imiona. Plac Ludwika XV w Paryżu nazwano placem Rewolucji. W miejsce starych imion wprowadzono nowe: Wolność, Równość, Prawo Człowieka. Nawet słowa modlitwy "Przyjdź Królestwo Twoje" zmieniono na "Przyjdź Republiko Twoja". Dzień Św. Katarzyny przemianowano na "dzień świni", a dzień Św. Cecylii na "dzień rzepy". Rewolucja antyfrancuska wcieliła w życie publiczne antychrześcijańskie zasady tyranii szatana, boga wszelkich rewolucjonistów. O próbach zdruzgotania katolickiej wiary świadczą min.: kasata zakonów, kategoryczny zakaz noszenia habitów, zakaz zawierania związków małżeńskich przez osoby stanu duchownego, laicyzacja prawa małżeńskiego, religijne równouprawnienie sekt heretyckich i żydów, niszczenie kościołów, profanacja ołtarzy, urządzanie bluźnierczych procesji (ubieranie osła w szaty liturgiczne), bezczeszczenie krzyża i naczyń liturgicznych, orgie w kościołach, świętokradztwo, wprowadzanie nowej religii - pogańskiego "kultu rozumu". Księży zmuszano do bezwzględnego posłuszeństwa w stosunku do rządu rewolucyjnego, co w efekcie doprowadziło do powstania sekty schizmatyckiej. Duchowieństwo wierne Stolicy Apostolskiej zapędzono do katakumb. Kapłanów, zakonników i zakonnice odmawiających wyparcia się swej religii wysyłano do obozów koncentracyjnych. Perfidia rewolucjonistów nie znała granic. Posuwano się nawet do tak obrzydliwych metod jak np. rozbieranie do naga kapłanów i sióstr zakonnych, wspólne związywanie ich twarzą w twarz i topienie. Po oficjalnym zniesieniu kary śmierci, wydano dekret zezwalający na gilotynowanie. Na szafocie oddało życie około 200 tys. osób. Kolejnym przejawem schizofrenicznego zachowania rewolucjonistów było zgilotynowanie wybitnego uczonego Lavoisier. Całe szaleństwo przypieczętowano ścięciem króla Ludwika XVI, który to wypowiedział przed zgilotynowaniem znamienne słowa: "umieram niewinnie, przebaczam mym wrogom", jego małżonki Marii Antoniny oraz siostry Elżbiety. Symbolem obrony wiary katolickiej i monarchii stała się położona u wybrzeży Atlantyku Wandea. Główne walki na jej terytorium toczyły się w latach 1793 - 1794, aczkolwiek resztki powstańców walczyły jeszcze do 1799r. Żyjąca w spokoju, z dala od nowinek kraina przekształciła się w jedną wielką twierdzę obrony wiary. Duch Wandei był zawsze religijny. Wydała ona jednego z największych świętych Francji - św. Ludwika Marię Gringon de Monfort, autora wspaniałego dzieła maryjnego pt. "Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Marii Panny". Lud Wandei nie mógł pozostać obojętnym na prześladowania kościoła i unicestwienie monarchii. W marcu 1793 roku 700 wiejskich parafii chwyciło za broń. Na prośbę chłopów dowództwo nad armią katolicko-królewską objęli oficerowie pochodzenia szlacheckiego. Symbolem wandejskich powstańców było najświętsze serce Jezusa. Nosił je każdy wiejski kontrrewolucjonista, obok różańca. Można go było rozpoznać po odmawianych w czasie marszu modlitwach. Władze republikańskie nie mogły - rzecz jasna - ścierpieć takiego bastionu tradycji. Zasada "Nie ma wolności dla wrogów wolności" nakazała im zgnieść obrońców starego porządku. Wandea musiała zginąć. "Do Wandei zostaje wysłany gen. Francois-Joseph Westermann..., rabuś i morderca bez litości. Idąc przez Wandeę pali i morduje wszystko, co napotka- ludzi i zwierzęta. Zapracował solidnie na przydomek ,,rzeźnik Wandei''". Dorównują mu i pozostali dowódcy, np. "okrutny i bezlitosny gen. Beysser, noszący spodnie z ludzkiej skóry". Powszechną metodą postępowania oddziałów rewolucyjnych staje się gwałt, rabunek i okrucieństwo, bo rewolucjoniści nie uznają żadnych świętości. Walcząca Wandea odpowiada na zbrodnicze akty chrześcijańskim przebaczeniem. Dowódca wandejski - Maurycy d'Elbee przybył na miejsce jednej z rozlicznych masakr swych pobratymców. Krzyczał: "Na kolana! Mówcie ,,Ojcze nasz!''. Chłopi odkrywają głowy, klękają." Gdy dochodzą do słów: "i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom" d'Elbee mówi: "dosyć, przestańcie, nie okłamujcie Pana Boga - czy odpuszczacie im?". Chłopi spuszczają głowy - 400 jeńców zastaje uratowanych". W podziękowaniu za ten akt konający już d'Elbee został później przez rewolucjonistów rozstrzelany. Władze republiki nakazały mordować wszystkich, także kobiety i dzieci, palić sady, wsie i lasy. Dlatego też rewolucjoniści postanowili odstąpić od mało skutecznej gilotyny" i sięgać po zdecydowane bardziej wydajne metody ludobójstwa. Wandejczyków masowo rozstrzeliwano oraz topiono w Loarze. Przystąpiono do realizacji planu gen. Turreau. Jego "piekielne kolumny" realizowały skrzętnie polecenia wodza, który mówił do nich przed wymarszem: "Daję wam rozkaz rzucenia w płomienie wszystkiego, co spotkacie żywego na swej drodze". Żołnierze rewolucyjni prześcigali się w wyrafinowanych sztuczkach ludobójstwa. Zbierali tłuszcz ludzki, obdzierali ludzi ze skóry itd. "Las Verins - 1500 ofiar, Lucs-en-Poulogne - 564 ofiary, w tym 110 dzieci poniżej 7 roku życia, Lroux Bottereau - 700 ofiar...". Rozmiar ludobójstwa dokonanego na Wandei najbardziej trafnie odzwierciedlają słowa jednego z jej rzeźników - gen. Westermanna, który w raporcie dla Komitetu Ocalenia Publicznego pisał: "Nie ma już Wandei. Umarła pod naszą wolną szablą ze swymi kobietami i dziećmi. Grzebią ją właśnie w bagnach i lasach Savenay. Rozgniotłem dzieci kopytami końskimi i masakrowałem kobiety, które nie będą już więcej rodzić bandytów. Żaden jeniec nie obciąża mojego sumienia - masakrowałem wszystkich. Drogi są usłane trupami... Jest ich tyle, że w wielu miasteczkach tworzą piramidy... Litość nie jest rewolucyjną sprawą". Liczba ofiar wojny wandejskiej jest oceniana na ponad 400 tys. zabitych, choć w rzeczywistości może być znacznie większa. Antykatolicka rewolucja we Francji dokonała ideologicznego spustoszenia. Po dzień dzisiejszy kreuje współczesne społeczeństwa. Tragiczna historia Wandei była przez całe lata skrzętnie pomijana, wręcz zakazana. Dziś ideologiczni spadkobiercy rewolucji antyfrancuskiej starają się tłumaczyć zbrodnie wypaczeniami pięknego ideału. Dla obeznanego z historią człowieka nie jest tajemnicą, że rewolucja we Francji sama w sobie była aktem zbrodniczym przynoszącym opłakane skutki. Każda ideologia stawiająca na pierwszym miejscu człowieka gardzi Bogiem. Komunizm, nazizm, inne socjalizmy, liberalizm, to tylko nieliczne przykłady potwierdzające ową regułę. Najbardziej przykrym jest fakt, że ideologia praw człowieka na wielu nieświadomych (lub też całkiem świadomych) zwolenników w obozie... prawicy. Hasełka i nowinki rewolucyjne są podtrzymywane przy życiu często także przez narodowców. Bezwzględność, obłuda, popularne wśród narodowych "rewolucjonistów" idee rasistowskie sięgają korzeniami filozofii Oświecenia, a przede wszystkim jego duchowego ojca - Woltera. Naszym zadaniem jest odkłamywanie historii, demaskowanie fałszywych ideologii oraz służenie prawdzie. Mirosław Salwowski Rafał Zgorzelski Bibliografia <small> - K. Kawęcki "Równość pod szafotem" w "Pod znakiem nacjonalizmu", Warszawa 1994.
- V. Messori "Czarne karty Kościoła", Katowice 1998.
- M. Robak "W obronie Boga i Króla. Wandea 1793", Poznań 1996.
- M. Robak "Wandea walcząca" w "Pro Fide Rege et Lege" 1994, nr 18.
- M. Salwowski "Prawda Wandei" w "Rota" 1997, nr 15/16.
</small>
|