Manifest      Magazyn Phalanx      @ Kontakt      Xięga gości   
  

Język:
Polski
English

Artykuł


Więzień numer 8230

Autor: Dawid Zadura

11-07-2004 22:36


Barbarzyństwo oprawcy potrafiło wyzwalać we więźniach najokrutniejsze, lecz i najpiękniejsze odruchy. Było też sprawdzianem z wartości, których wyznawanie deklarowało się na wolności i w czasie pokoju. Jan Mosdorf przeszedł przez tę próbę bez uszczerbku na honorze. Prof. Władysław Tatarkiewicz pisał o Mosdorfie: "Ci, co wrócili z Oświęcimia, z podziwem i wzruszenie mówili o jego postawie w obozie: pogodą, cierpliwością a odwagą umiał podtrzymać na duchu towarzyszy niedoli". Rzeczywiście, doktor Mosdorf starał się nieść pomoc każdemu, bez względu na narodowość - także Żydom. Ilu osobom ocalił życie, trudno dziś oszacować Jednym z tych, którzy do końca swych dni mówili o nim jako o swoim wybawicielu, był warszawski adwokat Mieczysław Maślanko. W jego wspomnieniu o Więźniu numer 8230 - Janie Mosdorfie czytamy: "W Oświęcimiu też spotkałem się z Janem Mosdorfem. On też okazywał dużo serca i pomocy więźniem - Żydom. Ja osobiście doznałem od niego dużej pomocy, może nawet decydującej o moim życiu. Leżałem w szpitalu na bloku XIX. Mosdorf pełnił w tym bloku jakąś podrzędną funkcję kancelaryjną. I oto nagle w początkach września 1943 roku do tego bloku szpitalnego wpadł Kuryłowicz z wieścią, że mnie grozi indywidualna likwidacja i trzeba mnie z tego bloku natychmiast i niezwłocznie usunąć. Mosdorf, nie zwlekając ani chwili, z narażeniem własnego życia, dosłownie w ciągu kilku minut załatwił skomplikowane w obozie formalności i zostałem po kilku minutach już przeniesiony na inny blok szpitalny Nr IX. I znów żyłem (...)".

Życie Mieczysława Maślanki było prawdopodobnie jednym z ostatnich, jakie mógł ocalić doktor Mosdorf, wkrótce bowiem sam stał się ofiarą nazistowskiej machiny śmierci. Już we wrześniu 1943 r., prawdopodobnie w skutek donosu, Niemcy aresztowali 74 osoby zaangażowane w działalność konspiracyjną na terenie Auschwitz, a wśród nich naszego bohatera. Otwartym pytaniem pozostaje, kto był donosicielem? Istnieją dowody świadczące o tym, że mógł nim być Józef Cyrankiewicz, późniejszy premier PRL. Według relacji Timofieja Jarugi, Witold Pilecki i przywódcy obozowej konspiracji wiedzieli o potajemnych kontaktach Cyrankiewicza z Graeuberem - oficerem politycznym SS na terenie Auschwitz. Gdy ten zorientował się, że jego działalność została zdemaskowana, Niemcy aresztowali całe przywództwo ZOW. Całe, oprócz trzech osób, nieznanych Cyrankiewiczowi a wyznaczonych do jego obserwacji. Jednym z aresztowanych, którzy po selekcji zamknięci zostali w specjalnym bunkrze, był Jan Mosdorf. Wszystkich aresztowanych poddano brutalnemu śledztwu i torturom w celu zdobycia informacji na temat działalności konspiracyjnej w obozie. Wobec jego nikłych rezultatów, 11 października dokonano egzekucji więźniów. Skazańcy szli na śmierć z dumnie podniesionymi głowami. "Mimo że to chwiejące się szkielety (...) ledwo trzymają się na nogach, wielu z nich woła jeszcze w ostatniej sekundzie: >>Niech żyje Polska<< lub >>Niech żyje wolność<<" - opisywał egzekucję jeden z oprawców. Tak oto ginęli Bohaterzy.











<- wróć do: Artykuły



(c) Magazyn Phalanx, wszystkie prawa zastrzeżone, przedruki wyłącznie za zgodą redakcji
W projekcie strony wykorzystano fragment grafiki autorstwa wielkiego polskiego rzeźbiarza i grafika Stanisława Szukalskiego „Dziedzic”, 1943.