Zdaję sobie sprawę, że są to fakty bardzo dobrze znane panu Gzylowi, a przemilczane przez niego w sposób zupełnie świadomy. Czyżby ze wstydu przed politycznymi konotacjami jego ulubionych artystów, tak bardzo nie pasującymi do profilu szacownego tygodnika? Ze śpiewnika buntownika... Włochaty: "Polska" Polska, Polska, co to kurwa, jest? Ukrżyżowana na mapie świata To tylko jeszcze jedno skorumpowane państwo Ze swoją armią, rządem, nacjonalizmem i policją Ja nie wybierałem tego kraju I nie chcę być jego niewolnikiem Więc gówno mnie obchodzi, kto nim rządzi I tak jest kutasem, bo tu chodzi o pieniądze Mam w dupie patriotyczne deklaracje Jakaś ojczyzna, jakiś hymn - polityczne sztuczki A wciąż wystarczy jedna głupia bomba By w jednej chwili zginął jeden głupi naród System, system, co to, kurwa jest? Wyzysk - niewolnictwo, poniżenie - nędza Niesprawiedliwość, oto co ci proponuje Możesz to wszystko mieć za jedno słowo "POLSKA" Ja nie wybierałem tego kraju Represje, więzienia, przymus i prawo I wiem, że łatwo powiedzieć "pierdolę system" Ale naprawdę wszystko czego chcę to Anarchia i Pokój Mam w dupie patriotyczne deklaracje Jakaś Ojczyzna, jakiś Naród - polityczne sztuczki Dobro kraju? Racja stanu? Odpierdolcie się, słyszałem to już tyle razy! Władza! Władza! Władza! To wszystko czego chcą Państwo niewolników pod rządami elity Zabierzcie ode mnie swoje brudne łapy Nie potrzebuję waszej pierdolonej opieki Wysadzenie Belwederu nie rozwiąże problemu Bo każdy z was nosi w sobie jego cząstkę Dlatego chuj mnie obchodzi kto tym krajem będzie rządził I tak bezie skurwielem, bo tu chodzi tylko o pieniądze Polska, Polska, co za kurwa z niej jest!
NIE PYTAJ SIĘ CO MOŻESZ ZROBIĆ DLA KRAJU ZAPYTAJ SIĘ CO KRAJ ZROBIŁ DLA CIEBIE...
Homomilitia: "Zero tolerancji" (...) Katolickie świnie o prawicowych odchyłach chcą kierować naszym życiem. Podobno ci ludzie są cywilizowani nie potrafię w to uwierzyć (...)
Homomilitia: "Moje ciało - mój wybór" (...) Katoliccy strażnicy moralności chronią nienarodzonych nikt nie przejmuje się losem mordowanych w rzeźniach (...)
| Już na początku tekstu autor stwierdza, że wraz z narodzinami subkultury punk "jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać małe, niezależne wytwórnie płytowe, które nie miały problemu z <<przełknięciem>> radykalnego, punkowego przekazu". Niestety nie wyjaśnia, dlaczego dla niektórych "przełknięcie" takiego przekazu mogło być naprawdę trudne. A przyczyna była prosta: ten przekaz bardzo często sprowadzał się do propagowania marksizmu, anarchizmu i ideologii <<class war>>, czyli wojny klas. Tak właśnie było w przypadku sztandarowych reprezentantów sceny lewacko-punkowej (opisywanej przez autora za pomocą eufemizmu <<scena niezależna>>) jak grupy The Ex czy Clash. Spośród powstałych wówczas wydawnictw <<niezależnych>> za kultowe uchodzi firma Nation, której lider - Akim Navarez na łamach pisma "Antena Krzyku" deklaruje m.in.: "Reprezentujemy wydawnictwo globalne, chaotyczne i anarchistyczne. (...) Nation zawsze bazowała na ideologii zaczerpniętej z ery punka, tzn. być radykalnym muzycznie i politycznie". Navarez dzieli się też swoimi antychrześcijańskimi refleksjami: "W imieniu Chrystusa dokonywano holocaustów całych kultur i narodów, przez dwa tysiące lat wyrżnięto miliony istnień. Kościół stał się instytucją afirmującą zło, podsycającą nienawiść". Lider Nation i jednocześnie frontman zespołu o charakterystycznej nazwie FunDaMental (sic!) zapowiada też, że nowy album jego grupy: "zniszczy mnie całkowicie oraz skreśli z listy ludzi <<akceptowanych w społeczeństwie>>, tzn. mogę potem wszystko porzucić i śmiało (...) przyłączyć się do <<Osama Bin>> w Afganistanie. Teraz już powinienem zająć się przygotowywaniem konstrukcji bomby na prasę muzyczną w Londynie" (vide:"Antena Krzyku" nr 6/2000-1/2001). Pan Gzyl pisze także,iż "właśnie ze sceny punkowej wyrosły dwie pierwsze polskie niezależne oficyny wydawnicze - wrocławska Antena Krzyku (...) i warszawska QQryQ (...)". Tym razem również "zapomina" jednak wspomnieć, że np. firma QQryQ jest sponsorem trockistowsko-komunistycznej Grupy Anty-Nazistowskiej (jako współwydawca ich płyt w ramach kampanii Muzyka Przeciwko Rasizmowi) oraz prawdopodobnie największym w Polsce dystrybutorem nagrań lewackich grup punk-rockowych. Z kolei Antena Krzyku zasłużona jest nie tylko w wydawaniu <<muzyki niezależnej>>, lecz także w walce z "mitem złych narkotyków", w którym... dostrzega analogię do mitu złego Żyda (sic!) w czasach III Rzeszy (vide:"Antena Krzyku" nr 6/2000-1/2001). Antena jest również wydawcą twórczości baskijskiej grupy punkowej Kortatu, znanej z publicznie udzielanego poparcia dla terrorystycznej ETA! Inne wydawnictwa, o których nie bez zachwytu pisze autor artykułu "Małe jest piękne" to m.in.:Nikt Nic Nie Wie, Pasażer oraz "wytwórnia W Moich Oczach, kierowana przez rzutkiego menadżera Sławka Pakosa". Z oceną tej ostatniej trudno mi polemizować. Jeśli jednak za dowód kreatywności szefa W Moich Oczach uznać li tylko hasło reklamowe jego oficyny,brzmiące:"Zajączku! Zapierdalamy do sklepu po nowe produkty z firmy <<W Moich Oczach>>!!!" (vide: reklama w "Garaż" nr 15/2000), komentarz wydaje się zbyteczny... Z kolei anarchistyczne Nikt Nic Nie Wie słynne jest w środowiskach "lewicy rewolucyjnej" jako wydawca i promotor nagrań grupy Włochaty - sztandarowej formacji anarcho-punkowej w Polsce. Włochaty znany i ceniony jest przez neobolszewików ze swych piosenek gloryfikujących marksistowskich terrorystów z ruchu Tupac Amaru, czy agresywnego, antypolskiego szlagieru pt. "III Rzeczpospolita", w którym padają znamienne słowa: "Polska, Polska co to kurwa jest?". Siła muzyki Włochatego powoduje, że - jak pisze redaktor pisma "Garaż" - "anarchizm z (...) tekstów (...) przekłada się na napierdalanie się na koncertach i walenie po mordzie każdego kto jest inny". A efekt jest taki, iż - przyznają to sami członkowie zespołu-: "Na kilku (...) koncertach /Włochatego/ w kilku miastach zginęli ludzie, bo doszło do eskalacji przemocy" (vide: "Garaż" nr 15/2000). Muzycy Włochatego są - jak na anarchistów przystało - zwolennikami likwidacji państwa polskiego i zastąpienia go siecią gmin opartych na założeniach utopijnego komunizmu. Wypada też wspomnieć, że muzycy "znanej z antyfaszystowskiego zaangażowania grupy Włochaty" (tak pisze o nich Marcin Kornak - lider wspomnianej Grupy Anty-Nazistowskiej na łamach jej organu "Nigdy Więcej" nr 12/2000-2001) są też uczestnikami kampanii Muzyka Przeciwko Rasizmowi. Daje więc o sobie znać tradycyjny "antyfaszyzm" spadkobierców <<Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej>>... Wśród zespołów wydawanych i promowanych przez firmę Nikt Nic Nie Wie znajdujemy też grającą "klasyczny anarcho-punk" formację Guernica y Luno, która "popierała organizację taką jak RAF" (vide:zin "Fshut Słońca" nr 4/1997) czyli finansowaną przez NRD-owski wywiad, komunistyczno-terrorystyczną Frakcję Czerwonej Armii. Inne produkty NNNW to płyty zespołu La Aferra, również sympatyzyjącego z marksistowskimi bojówkami. "To nie jest terroryzm, to jest tylko forma samoobrony (...)nie mogę powiedzieć, że takie organizacje, takie formy oporu są czymś złym" - tymi słowami bronił zamachu Tupac Amaru na japońską ambasadę w Limie lider grupy (vide: zin "Fshut Słońca" nr 4/1997). Nikt Nic Nie Wie jest też producentem płyt zespołu Złodzieje Rowerów, w którego "antyfaszystowskim" manifeście opublikowanym na łamach "Nigdy Więcej" (nr 11/2000) czytamy o zależności między patriotyzmem a falą neofaszyzmu zalewającą rzekomo III RP: "To się zaczyna gdzieś w szkole, w małej salce od historii lub na lekcji religii z panią katechetką. Bóg, honor, ojczyzna - powtarzane w koło, bo to strategia szkoły rok za rokiem. To z niej się biorą skinheadzi pod mym blokiem. Patriotyzm to choroba (sic!), którą zarażają dzieci, aby potem nimi strzelać w imię własnych interesów. (...) Jedna rasa ludzka rasa - rozum podpowiada nie oddawać żadnej czci dla flagi (sic!) czy cesarza". Złodzieje Rowerów są oczywiście - jak przystało na autorów tak wzniosłego manifestu - uczestnikami kampanii Muzyka Przeciwko Rasizmowi. Podobnie jak produkcja kolejnej <<niezależnej>>, anarchistycznej oficyny Pasażer czyli grupa Frei Republik Panama, która gra "anarcho-punk-reggae". Jeśli ktoś nie potrafi wyobrazić sobie, jak brzmi ta grupa, dowie się o tym od wydawcy: "weź melodie Fate i przekaz Włochatego (sic!) a otrzymasz FRP" (vide: reklama w "Mać Pariadka" nr 1/2001). Firma Pasażer jest też wydawcą największego w Polsce magazynu zajmującego się promocją muzyki ze skrajnie lewicowym przekazem. Z opisanym środowiskiem związane są też - ujęte przez pana Gzyla w bardzo pozytywnym kontekście - zespoły Pidżama Porno, Post Regiment (wydawany przez QQryQ) czy Ewa Braun (wydawany przez Nikt Nic Nie Wie). Wszystkie te grupy uczestniczą w kampanii Muzyka Przeciwko Rasizmowi. Inicjator kampanii - Marcin Kornak - podkreśla, że jest ona inspirowana działaniami brytyjskich organizacji Anti-Fascist Action oraz Anti-Nazi League (vide:"Lewą Nogą" nr 12/2000). Ta pierwsza jest skrajnie lewicową bojówką ("jesteśmy przygotowani do konfrontacji na ulicach", "AFA używa swej siły na ulicach", "Policja, sądy i rząd często usiłują kryminalizować nasze protesty" - piszą sami o sobie w ulotce informacyjnej przedrukowanej na łamach "Nigdy Więcej" nr 4/1997). Druga to koalicja angielskich grup i grupek lewackich (od anarchistów po stalinowców). Jak przyznaje bez ogródek Darek Kostyra - działacz Grupy Anty-Nazistowskiej: "niektóre ruchy polityczne starają się pozyskać młodzież pod przysłoną haseł antyfaszystowskich. Doskonałym przykładem może ty być angielska ANL /Anti-Nazi League/, która została założona przez socjalistyczne, trockistowskie partie i właśnie pod przykrywką antynazizmu rekrutują one nowych ludzi" (vide:"Nigdy Więcej" nr 4/1997). Ten sposób rekrutacji to już normalna taktyka polityczna lewaków, także w Polsce. A jest ona tym skuteczniejsza, że w dużym stopniu prowadzona za pomocą muzyki, o której z taką sympatią pisze pan Gzyl. Co jeszcze - oprócz skrajnie lewicowej ideologii - łączy sporą część opisanych przez autora "Małe jest piękne" zespołów i wydawnictw muzycznych? To, że sprzedaż ich czerwonych piosenek prowadzi sklep internetowy Terra Soundralis Incognita, który-jak pisze pan Paweł Gzyl - "prężnie się rozwija" i w którym "można się zaopatrzyć w produkty niemal wszystkich istniejących w Polsce wydawnictw niezależnych". Ciekawe, w jakim stopniu on jak i cała marksistowska <<scena niezależna>> rozwój ten zawdzięczają promocji na łamach prasy prawicowej... W artykule "Małe jest piękne" czytamy znamienite stwierdzenie autora: "Jakże ubogo wyglądałby nasz rynek muzyczny bez tych oryginalnych wykonawców". Myślę, że redakcja konserwatywnego i prawicowego "Nowego Państwa" sama powinna sobie na nie odpowiedzieć, zanim kolejny raz zamieści na swych łamach entuzjastyczny tekst o artystach, dla których i tak pozostanie pewnie pismem reakcyjno-katolickim, burżuazyjnym i faszystowskim. Z poważaniem Dawid Zadura
|