Mowa o płycie pt. "Kontrrewolucja". W ramach promocji tego albumu 16 listopada 2002 r. AK zagrał w warszawskiej Piwnicy Antyku koncert, na którym zaprezentował swoje stare i nowe utwory. Wbrew pozorom autor "Kontrrewolucji" wcale nie jest debiutantem. Kołakowski ma już za sobą kilkanaście lat grania. Tak się jednak złożyło, że dopiero w 2002 r. udało mu się nagrać studyjny album, zawierający w dodatku jedynie pewien wycinek jego bardzo bogatej twórczości. W pracy nad albumem uczestniczyły dwie osoby: AK (gitara i śpiew) oraz Kazik Zagórski (skrzypce). Na scenie jednak pojawił się tego wieczora jedynie AK, prezentując nam klasyczną dla bardów formułę gitarowo - wokalną. Kołakowski obsypał publiczność garścią utworów, z których tylko cześć była dla mnie rozpoznawalna z racji ich obecności na albumie. Artysta poszedł na żywioł: z furią bił u struny, śpiewał bardzo mocno i agresywnie. To razem z jego bardzo lirycznymi ale i nie pozbawionymi siły tekstami stworzyło spójną całość, upewniając słuchaczy co do szczerości opinii zawartych w piosenkach. Każdy utwór nagradzany był przez publiczność brawami. Po ponad godzinie artysta zakończył występ, jednak publika zmusiła go do kilku bisów. Cóż więcej mogę dodać? Chyba już nic ponad spostrzeżenie, że wysoki poziom repertuaru Andrzeja K. nijak się ma do jego promocji i ten utalentowany bard wciąż niestety jest kimś z kulturalnego podziemia. Był nim jeszcze w czasach, gdy System nosił czerwoną pelerynę. Taki to już los rebeliantów... Krzysztof Krzykowski kliknij na zdjęciu by je powiększyć  P. Marcin Dybowski wita publiczność i przedstawia Andrzeja Kołakowksiwgo.
| 
| 
| 
| 
| 
| 
| 
|
|