Manifest      Magazyn Phalanx      @ Kontakt      Xięga gości   
  

Język:
Polski
English

Artykuł


Prawdę tworzą zwycięzcy

Autor: George Orwell

03-01-2001 00:00

Gdy Sir Waltera Raleigha1 uwięziono w londyńskim Tower, znalazł on sobie zajęcie, pisząc historię świata. Ukończył już pierwszy tom i zaczął pracować nad drugim, aż tu pod oknem jego celi pobili się jacyś murarze: jeden z nich został zabity. Mimo usilnego rozpytywania o przyczyny bójki i mimo iż wszystko rozegrało się na jego oczach, Sir Walter nigdy nie dowiedział się niczego, wówczas, jak mówią - i jeśli anegdota nie jest prawdziwa, to z pewnością taką powinna być - spalił to, co napisał i zrezygnował z dalszej pracy.



Opowiastka ta przychodziła mi do głowy w ciągu dziesięciu minionych lat już nie pamiętam, ile razy, zawsze jednak towarzyszyła temu refleksja, iż prawdopodobnie Raleigh nie miał racji. Biorąc pod uwagę to, iż w tamtych czasach niełatwo było prowadzić badania naukowe, a prowadzić je w więzieniu szczególnie trudno, spod jego pióra wyszłaby zapewne historia świata zawierająca fakty mniej więcej odpowiadające prawdziwemu biegowi zdarzeń. Aż do całkiem świeżej daty ważne wydarzenia opisane w podręcznikach historii prawdopodobnie miały miejsce. Prawdą jest zapewne to, że bitwa pod Hastings została stoczona w roku 1066, że Kolumb odkrył Amerykę, że Henryk VIII maił sześć żon, i tak dalej. Pewien stopień prawdziwości był możliwy dopóty, dopóki przyjmowano, iż dane wydarzenie mogło zajść nawet jeśli się to komuś nie podoba. Jeszcze podczas I wojny światowej "Encyklopedia Britannica" mogła opierać swoje opracowania dotyczące różnych kampanii częściowo na źródłach niemieckich. Niektóre z faktów - na przykład liczba określająca ilość zabitych - uważane były za neutralne i w zasadzie możliwe do przyjęcia przez każdego. Dziś coś podobnego byłoby nie do pomyślenia. Hitlerowska i niehitlerowska wersja przebiegu obecnej wojny nie byłyby podobne do siebie, a o tym, która z nich dostanie się ostatecznie do podręczników historii, nie zadecydują materiały dowodowe; sprawa rozstrzygnie się na polu bitwy.

Podobne rzeczy wciąż się powtarzają. Spośród milionów przykładów, które można by podać, wybiorę jeden, który - tak się składa akurat - można sprawdzić. W roku 1941 i 1942, gdy Luftwaffe była zajęta w Rosji, niemiecki radio raczyło swoich krajowych słuchaczy opowieściami o niszczących nalotach na Londyn. Obecnie wiadomo, że nigdy nie miały one miejsca. Cóż jednak przyszłoby nam z tej wiedzy, gdyby Niemcy podbiły Wielką Brytanię? Myśląc o przyszłych historykach, zapytajmy: czy nazistowskie naloty były, czy nie? Odpowiedź brzmi tak: jeśli Hitler będzie nadal rządzić - naloty były. Jeśli do tego czasu upadnie - żadnych nalotów nie było. To samo dotyczy innych niezliczonych przypadków z minionych dziesięciu, czy też dwudziestu lat. Czy "Protokoły Mędrców Syjonu" są autentycznym dokumentem? Czy Trocki spiskował z hitlerowcami? Ile niemieckich samolotów zostało zestrzelonych podczas Bitwy o Anglię? Czy Europa chętnie widzi Nowy Porządek? Na żadne, ale to żadne z powyższych pytań nie można otrzymać odpowiedzi, która jest ogólnie akceptowana, bo jest prawdziwa; w każdym przypadku można otrzymać pewną liczbę całkowicie sprzecznych odpowiedzi, z których jedną przyjmuje się powszechnie w rezultacie powszechnej walki. Historię piszą zwycięzcy.

Jeśli chodzi o tę ostatnią analizę, prawo do zwycięstwa w obecnej wojnie możemy rościć sobie tylko dlatego, iż jeśli ją wygramy, nakłamiemy o niej mniej niż nasi przeciwnicy. Najstraszliwszą ceną totalitaryzmu nie jest popełnianie przezeń "okrucieństw", tylko atakowanie pojęcia obiektywnej prawdy: pragnie on kontrolować zarówno przeszłość jak i przyszłość. Mimo potoków kłamstw i obłudy, które wyzwala wojna, naprawdę nie sądzę, iż podobny sposób myślenia rozpowszechnia się w Wielkiej Brytanii. Patrząc na sprawy ogólne, powiedziałbym, że nasza prasa jest obecnie nieco bardziej niezależna niż przed wojną. Z własnego doświadczenia wiem, że obecnie można drukować rzeczy, które nie mogłyby się ukazać dziesięć lat tumu. Sprzeciwiający się wojnie są chyba mniej prześladowani podczas tej wojny niż podczas poprzedniej, zaś publiczne wypowiadanie niepopularnych opinii stało się z pewnością bezpieczniejsze. A zatem jest nieco nadziei na to, że liberalny sposób myślenia, który uważa prawdę za coś zewnętrznego - coś co się odkrywa, a nie tworzy -przetrwa. Nie zazdroszczę jednak pracy przyszłemu historykowi. Czy fakt, iż liczby ofiar tej wojny nie sposób ocenić z dokładnością do kilkunastu milionów nie jest dziwacznym komentarzem do naszych czasów? (...)


<small>Cotygodniowy felieton Orwella (z 4 lutego 1944 r.) z cyklu "As I Please", który ukazywał się na łamach czasopisma lewicy labourzystowskiej "Tribune" w latach 1943 - 1947 (z przerwami)</small>











<- wróć do: Artykuły



(c) Magazyn Phalanx, wszystkie prawa zastrzeżone, przedruki wyłącznie za zgodą redakcji
W projekcie strony wykorzystano fragment grafiki autorstwa wielkiego polskiego rzeźbiarza i grafika Stanisława Szukalskiego „Dziedzic”, 1943.