Najnowsze:

Dmowski w krzywym zwierciadle Grzegorza Krzywca
12-02-2012
TN 11/12
29-12-2011
Kat: Templum Novum
Co dalej z „postpolitycznym” nacjonalizmem?
17-09-2010
Kat: Templum Novum
"Na pohybel smerfom"
10-07-2010
Kat: Templum Novum
Polityczna poprawność, a prawda historyczna
10-07-2010
Kat: Templum Novum
Przez pryzmat Birmy
10-07-2010
Kat: Templum Novum
Piotr Szczepanik w Tele-Rzeczpospolitej

Autor: Dawid Zadura

30-01-2005  

Z dużym zainteresowaniem przeczytałem w jednym z numerów "Tele-Rzeczpospolitej" z lutego 2002 r. wywiad, przeprowadzony z artystą przez Krzysztofa Feusette`a. Wypowiedzi PS utwierdziły mnie w przekonaniu o słuszności mojego wyobrażenia na temat jego osoby. W rozmowie z dziennikarzem "Rzeczpospolitej" Szczepanik opowiada o swojej twórczości i wielkiej polityce, w którą był niegdyś zamieszany. Latem 1980 r. artysta wsparł strajk w stoczni gdańskiej:
- Do stoczni wskoczyłem nie przez mur, bo wnosiłem ciężki sprzęt nagłaśniający. Od maja radiowęzeł w stoczni nie działał, organizatorom strajku ciężko było mówić przez tubę z gazety. Wiedziałem, że bardziej niż moje śpiewanie przyda się aparatura, przez którą nadawałem różne kasety. W chwilach zagrożenia miałem cały zestaw nagrań z pielgrzymek Ojca Świętego, bardzo to ludzi podnosiło na duchu.[...] tamte dziesięć dni były najpiękniejszymi w moim życiu. Wspaniale jest mieć świadomość, że jest się w danej chwili w tym miejscu na Ziemi, gdzie się być powinno i robi się to, co robić się powinno- to słowa, jakimi opisuje tamte historyczne wydarzenia. Muzyk opowiada też, co wpłynęło na jego wrogość do komunistycznego systemu:
- Prymitywne, podstępne działania władzy ludowej. [...] przy całkowitym pomijaniu polskiej tradycji oraz sprawy fundamentalnej czyli niepodległości. [...] Do tego ta nasza odwieczna przyjaźń z odwiecznym ciemiężcą, to było po prostu ohydne.
Z tych właśnie powodów autor "Guzików" zaangażował się po stronie Solidarności.
- Solidarność traktowałem jako kontynuację naszych romantycznych powstań narodowych - wspomina. I podobnie jek w przypadku powstań, wszystko skończyło się dość dramatycznie i niesmacznie. Piotr S. bez oporów mówi także o wielkim zawodzie, jaki sprawili mu ci, którym zaufał. Na czym najbardziej się zawiódł?
- Najbardziej byłem zawiedziony, kiedy jeszcze w 1988 r. zauważyłem u pewnych ludzi skłonność do ustawiania się z wiatrem oraz do topienia tych, którzy są niewygodni.[...] Na tym, że zaufanie narodu do elit solidarnościowych zostało w tak okrutny, bezmyślny i pogardliwy sposób roztrwonione - czytamy.
W tej gorzkiej diagnozie utwierdziła artystę krótka, 4-miesięczna praca w kancelarii Lecha Wałęsy. Wyrwanie z uwikłania w belwederskie koterie i intrygi nastąpiło bardzo szybko;
- Ewakuowałem się naprawdę z ulgą, z uśmiechem na ustach [...]. Byłem szczęśliwy, że mam za sobą to bagno - opowiada.

Opracował: Dawid Zadura



Z dużym zainteresowaniem przeczytałem w jednym z numerów "Tele-Rzeczpospolitej" z lutego 2002 r. wywiad, przeprowadzony z artystą przez Krzysztofa Feusette`a. Wypowiedzi PS utwierdziły mnie w przekonaniu o słuszności mojego wyobrażenia na temat jego osoby. W rozmowie z dziennikarzem "Rzeczpospolitej" Szczepanik opowiada o swojej twórczości i wielkiej polityce, w którą był niegdyś zamieszany. Latem 1980 r. artysta wsparł strajk w stoczni gdańskiej:
- Do stoczni wskoczyłem nie przez mur, bo wnosiłem ciężki sprzęt nagłaśniający. Od maja radiowęzeł w stoczni nie działał, organizatorom strajku ciężko było mówić przez tubę z gazety. Wiedziałem, że bardziej niż moje śpiewanie przyda się aparatura, przez którą nadawałem różne kasety. W chwilach zagrożenia miałem cały zestaw nagrań z pielgrzymek Ojca Świętego, bardzo to ludzi podnosiło na duchu.[...] tamte dziesięć dni były najpiękniejszymi w moim życiu. Wspaniale jest mieć świadomość, że jest się w danej chwili w tym miejscu na Ziemi, gdzie się być powinno i robi się to, co robić się powinno- to słowa, jakimi opisuje tamte historyczne wydarzenia. Muzyk opowiada też, co wpłynęło na jego wrogość do komunistycznego systemu:
- Prymitywne, podstępne działania władzy ludowej. [...] przy całkowitym pomijaniu polskiej tradycji oraz sprawy fundamentalnej czyli niepodległości. [...] Do tego ta nasza odwieczna przyjaźń z odwiecznym ciemiężcą, to było po prostu ohydne.
Z tych właśnie powodów autor "Guzików" zaangażował się po stronie Solidarności.
- Solidarność traktowałem jako kontynuację naszych romantycznych powstań narodowych - wspomina. I podobnie jek w przypadku powstań, wszystko skończyło się dość dramatycznie i niesmacznie. Piotr S. bez oporów mówi także o wielkim zawodzie, jaki sprawili mu ci, którym zaufał. Na czym najbardziej się zawiódł?
- Najbardziej byłem zawiedziony, kiedy jeszcze w 1988 r. zauważyłem u pewnych ludzi skłonność do ustawiania się z wiatrem oraz do topienia tych, którzy są niewygodni.[...] Na tym, że zaufanie narodu do elit solidarnościowych zostało w tak okrutny, bezmyślny i pogardliwy sposób roztrwonione - czytamy.
W tej gorzkiej diagnozie utwierdziła artystę krótka, 4-miesięczna praca w kancelarii Lecha Wałęsy. Wyrwanie z uwikłania w belwederskie koterie i intrygi nastąpiło bardzo szybko;
- Ewakuowałem się naprawdę z ulgą, z uśmiechem na ustach [...]. Byłem szczęśliwy, że mam za sobą to bagno - opowiada.

Opracował: Dawid Zadura











<- wróć do: Artykuły

Spodobał Ci się ten artykuł?

Wesprzyj nasz portal oraz magazyn „Templum Novum”!

Dzięki Tobie bedziemy mogli rozszerzyć naszą działalność!


Numer konta naszego funduszu wydawniczego: Bank PEKO SA 72 1240 1141 1111 0000 1687 4819

W polu „tytułem” prosimy wpisywać: „Fundusz Wydawniczy TN”

(c) Magazyn Phalanx i Templum Novum, wszystkie prawa zastrzeżone, przedruki wyłącznie za zgodą redakcji