Najnowsze:

Dmowski w krzywym zwierciadle Grzegorza Krzywca
12-02-2012
TN 11/12
29-12-2011
Kat: Templum Novum
Co dalej z „postpolitycznym” nacjonalizmem?
17-09-2010
Kat: Templum Novum
"Na pohybel smerfom"
10-07-2010
Kat: Templum Novum
Polityczna poprawność, a prawda historyczna
10-07-2010
Kat: Templum Novum
Przez pryzmat Birmy
10-07-2010
Kat: Templum Novum
Władca Pierścieni - 30 lat później

15-02-2005  

Nie milkną wciąż głosy zachwytu nad filmową adaptacją wspaniałego dzieła J.R.R. Tolkiena. Trzeba jednak pamiętać, że jego dzieła nie zawsze spotykały się z pozytywną reakcją. Wiele zarzutów miało typowo światopoglądowy charakter. Tolkienowi zarzucano np. to, że jego książki mają charakter aseksualny (a więc są utopijne) - zgodnie bowiem z niepisanymi standardami rządzącymi literaturą współczesną na jeden rozdział powinny przypadać przynajmniej dwie sceny opisujące stosunek płciowy. Wszyscy, którzy czytali "Władcę Pierścieni" wiedzą, że książka ta jest rzeczywiście 'niestandardowa" jeśli chodzi o "te" sprawy...

A może jednak powieści Tolkiena są jednak przesycone erotyzmem - tylko "nie wprost"? Takie zapewne pytanie postawiła sobie pewna postępowa niewiasta, która zaczęła poszukiwać w prozie tego angielskiego pisarza treści kryptoseksualnych. "Odkryła" ona, że wiele fragmentów ma głęboko seksualną wymowę np. w scenie, kiedy Sam (samiec) atakuje (stosunek, gwałt?) Szelobę (bądź co bądź samicę) za pomocą miecza (symbol penisa).

Prezentowany obok tekst z 1971 roku przebija jednak nawet najbardziej chore rojenia arcypostępowych głów...




 

Wiele jest sposobów, jakimi może posłużyć się wróg dla upokorzenia naszego, rozwijającego się w duchu współzawodnictwa pracy kraju. Oto angielski pisarz J.R.R. Tolkien opublikował jakiś czas temu książkę, atakującą w zakamuflowany sposób nasz sprzyjajacy człowiekowi ustrój. Tytułowy "Władca Pierścieni" - Sauron jest przywódca biednego kraju, w którym rozwinięty kolektyw posiada autentyczna władzę, sprawowana przez wybranych na dożywotnią kadencje Nazgulów (zwanych w powieści, o ironio, upiorami). Orkowie - klasa robotnicza Mordoru są opisani jako postacie ohydnego wyglądu i obyczajów (jakże mógł dostrzec piękno ludzi pracy wymuskany angielski panicz - potomek narodu imperialistów?). (...) świetnej organizacji, pracy i porzadkowi w Mordorze, kraju przedstawionym jako "spopielona pustynia" (czyżby nutka zazdrości?), przeciwstawia się obraz krain żyznych, "mlekiem i miodem płynących", w których wszelkie dobra konsumpcyjne rosną nieomal "na drzewach". Jednak skąd biorą się w rzeczywistości, ciężko stwierdzić - może pomoc istoty nadprzyrodzonej, tzw. boga? Ha ha! (...) Podczas, gdy w pracującym dzień i noc Mordorze brak jest podstawowych produktów żywnościowych i wody, kraje sąsiednie opływają w dostatki. Jak to mało subtelne odniesienie do naszej rzeczywistości, w której wybujały kapitalizm mami nas obrazkami dobrobytu, którego źródeł nic sposób się dopatrzyć (czary Gandalfa i elfów?), a chłopi i robotnicy naszego obozu pracują rzetelnie i uczciwie, dorabiając się bez krzywdy ludzkiej, dochodząc do wszystkiego praca własnych rak (...).
Elfy, hobbici i tzw. szlachetni duzi ludzie symbolizują grupę próźniaczej arystokracji i burżuazji, próbującej przeciwstawić się globalnej rewolucji, podczas gdy orkowie i trolle, ukazani jako stwory ciemności, kryją się pod ziemią i niby górnicy w pocie czoła harują na kawalek suchego chleba (nie dla nich lembasy ani miruvor!) Organizujący ich w związki, dokarmiajacy i walczący o prawa mniejszości, czarodziej Saruman, zostaje napiętnowany i nazwany zdrajcą, jego siedziba zniszczona przez zawsze gotowa do chuligańskich wybryków reakcyjna, bikiniarską alternatywę.(...)
Szerząc socjalizm w Shire, Saruman zostaje schwytany i ukarany bez sądu przez hobbitów, wspomaganych (i opłacanych) przez kapitalistyczne mocarstwo Gondoru. (...) "Siły dobra" w książce Tolkiena są złożone z indywidualistów, których ręce nigdy nie skalały się ciężką pracą. I to dyskryminuje Froda, Aragorna, Boromira oraz szerzyciela zabobonów i guseł czarodzieja Gandalfa. A Tom Bombadil to w jednej osobie przedstawiciel bananowej młodzieży i satrapa we własnym kraiku, utracjusz i tyran, dysponujący nieograniczona władza - jakim prawem? (...) Jeszcze Faramir, zawsze elegancki, inteligentny i czarujacy niczym James Bond, sabotujący wszelkie przejawy internacjonalizmu. Galeria postaci bez ideologicznego kręgosłupa, poderwanych do walki na zasadzie "przeciw inności". Jakie to szczęście, ze rewolucji socjalistycznej nie da się powstrzymać przez wrzucenie jakiejkolwiek, choćby i najcenniejszej relikwii do ognia. Trzymaj się Mordorze, otoczony przez wrogich reakcyjnych sąsiadów!

Władysław Oczeret
(Czerwony Sztandar 24 maja 1971)

Od redakcji: tekst ten dotarł do nas elektroniczną pocztą pantoflową. Dlatego nie jesteśmy w stanie potwierdzić w stu procentach jego autentyczności. Prezentujemy go w formie, w jakiej go otrzymaliśmy. Poprawiona została jedynie ortografia (polskie litery) i skład.











<- wróć do: Artykuły

Spodobał Ci się ten artykuł?

Wesprzyj nasz portal oraz magazyn „Templum Novum”!

Dzięki Tobie bedziemy mogli rozszerzyć naszą działalność!


Numer konta naszego funduszu wydawniczego: Bank PEKO SA 72 1240 1141 1111 0000 1687 4819

W polu „tytułem” prosimy wpisywać: „Fundusz Wydawniczy TN”

(c) Magazyn Phalanx i Templum Novum, wszystkie prawa zastrzeżone, przedruki wyłącznie za zgodą redakcji