"Na pohybel smerfom"

Autor: ks. Jarosław Wąsowicz SDB

10-07-2010  


W dniu 7 maja 1988 r. podobne w swojej wymowie oświadczenie wydało środowisko słynnego w Gdańsku BIT -u ("Biuletyn Informacyjny Topolówki") z III LO:

"Od kilkunastu dni przez Polskę przechodzą fale protestów robotniczych i studenckich. Żądania robotników nie dotyczą tylko sfer ekonomicznych. Jej głównym celem jest reaktywowanie zdelegalizowanej w 1981 r. NSZZ "Solidarność". Komunistyczny reżim bojąc się pluralizmu w jakiejkolwiek postaci, zdecydowany jest na użycie przemocy, pałek i gazów przeciwko strajkującym. Tym bardziej nasza postawa jest jednoznaczna. Popieramy całym sercem gdańskich stoczniowców, krakowskich hutników i wszystkich tych, którzy zdecydowali się przeciwstawić systemowi, którego jedynym mocnym fundamentem jest SB i ZOMO.

Uczniowie Topolówki! Wzywamy wszystkich sympatyzujących ze strajkującymi do udzielenia im swojego poparcia. Niech każdy uczeń w miarę swoich możliwości stara się im pomóc. Ważna jest każda inicjatywa niosąca pomoc strajkującym. (.)"Solidarność" żyje!"[5]

W ramach poparcia strajkujących stoczniowców Federacja Młodzieży Walczącej w Gdańsku zarządziła na dzień 5 maja "przerwę milczenia" w szkołach Trójmiasta. Wydrukowano kilkanaście tysięcy ulotek wzywających uczniów do solidarności z protestującymi. Rozpowszechniano je głównie w szkołach oraz na wieczornych uroczystościach patriotyczno-religijnych, jakie z racji 3 maja odbyły się tradycyjnie w kościele św. Brygidy, bastionie "Solidarności" - parafii prowadzonej przez ks. Henryka Jankowskiego. Informację o "przerwie milczenia" podała rozgłośnia Radio "Wolna Europa".

Największe jednak zasługi, jakie może sobie przypisać FMW Gdańsk w związku z udziałem i wspieraniem solidarnościowych strajków w maju 1988r. wiążą się z działalnością poligraficzną. Członkowie Grupy Wykonawczej FMW przetransportowali do Stoczni Gdańskiej, blokowanej przez kordony ZOMO, wyposażenie sitodrukowe, maszynę do pisania oraz papier i farbę do powielacza. Czterech gdańskich Federastów od podstaw organizowało na terenie stoczni poligrafię strajkową. Odpowiedzialnym za to zadanie był Dariusz Krawczyk[6]. Po pewnym czasie do grona drukarzy FMW przyłączyło się kilku stoczniowców oraz członkowie Ruchu "Wolność i Pokój". Owocem ich pracy stały się strajkowe ulotki, plakaty, pocztówki oraz strajkowe numery pisma "Rozwaga i Solidarność". Ta sama ekipa była organizatorem dwóch audycji nadawanych ze stoczni na fonii telewizyjnej[7].

Kolejną płaszczyzną wspierania przez młodych gdańszczan stoczniowego strajku była ich praca kurierska. Kilkunastoletni łącznicy - chłopcy i dziewczęta ze szkół podstawowych i średnich zapewniali strajkującym komunikację ze światem. Przez dziury w płocie przynosili na teren stoczni pocztę i żywność, materiały poligraficzne, koce i śpiwory, skarpety i inne potrzebne rzeczy, które mieszkańcy Gdańska ofiarowywali w darze dla strajkujących i składali przy kościele św. Brygidy. Młodzi kurierzy wprowadzali także na teren strajkującego zakładu gości. Niestety czasem wpadali w ręce ZOMO, co w trzech przypadkach skończyło się poważnym pobiciem[8]. Na ich cześć strajkowa poligrafia wydała specjalne dyplomiki z podpisem Wałęsy: "Kochani! Dziękujemy Wam w imieniu strajkujących pracowników Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Bez was byłoby nam o wiele trudniej. Mianujemy Was, a w szczególności Ciebie......... Mistrzami świata w konkurencji przełamywania kordonów. Na pohybel smerfom!!!"[9]. W swoim oświadczeniu po zakończeniu strajków z dn. 22 maja 1988 r. Lech Wałęsa napisał jeszcze: "Pragnę też podziękować tym młodym chłopcom i dziewczynkom, tym dzieciom, młodzieży, dzięki której mieliśmy co jeść i czym się okryć, tym którzy nieśli nam pomoc materialną i duchową, tym którzy ryzykowali bestialskiego pobicia"[10].

Majowy strajk zjednoczył wokół wspólnej sprawy, różne młodzieżowe organizacje opozycyjne. Najlepiej oddaje tę rzeczywistość fragment reporterskich zapisków Wojciecha Giełżyńskiego: "Budzi się logistyczna baza strajku: pokój nr 4 w suterenie plebanii. Złażą ze stołów, wychodzą spod stołów rozespane wyrostki i kruche blondyneczki, czołowy aktyw tajnych organizacji młodzieżowych. W Gdańsku jest ich mnóstwo, programy mają zróżnicowane, często sprzeczne, ale w momencie próby w kąt poszły pryncypialne różnice ideologiczne (...) Pół setki młodzieży i dzieci działa tu "na okrągło", znacznie więcej dorywczo, urywając się ze szkoły. Elitę stanowią członkowie WiP, którzy zawiesili na kołku niechęć do "zbowidowców", jak zwykli określać "Solidarność". To oni, zwłaszcza Krzysztof Galiński i Andrzej Szulc, zapoczątkowali pracę tego punktu, lecz większa część przeszła potem do stoczni. Ruch Społeczeństwa Zaangażowanego zaangażował się w kolportaż wolnej prasy i w segregowanie darów, nieprzerwanym strumieniem płynących od gdańszczan. (...) Działacze Federacji Młodzieży Walczącej i "Młodych Solidarnych" kompletują plecaki, które przeniosą do stoczni tajnymi przejściami. Czasami pojawi się któryś z anarchistów z Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego (...)Wśród licealistów zwraca uwagę brak uczniów słynnej "Topolówki", znanej jako bastion szkolnej opozycji na Wybrzeżu, ale inne szkoły są dobrze reprezentowane, szczególnie dziewiątka, jedynka, dwójka i muzyczna" [11].










<- wróć do: Artykuły

Spodobał Ci się ten artykuł?

Wesprzyj nasz portal oraz magazyn „Templum Novum”!

Dzięki Tobie bedziemy mogli rozszerzyć naszą działalność!


Numer konta naszego funduszu wydawniczego: Bank PEKO SA 72 1240 1141 1111 0000 1687 4819

W polu „tytułem” prosimy wpisywać: „Fundusz Wydawniczy TN”

(c) Magazyn Phalanx i Templum Novum, wszystkie prawa zastrzeżone, przedruki wyłącznie za zgodą redakcji