Polityczna poprawność, a prawda historyczna

10-07-2010  


A co do mojej książki... Jestem po kilku dyskusjach, w których zarzucano mi i pewną staroświecczyznę (bo prawie nic o społeczeństwie, ani zimnym i gorącym dmuchu hutniczym - czyli gospodarce) i parafiańską zaściankowość (nie pochyliłem się głęboko ze szczerą troską nad żadną mniejszością seksualną, lub choćby narodową, bowiem nie opisałem jakichś szerzej nieznanych polskich bezeceństw czy bachanalii w rodzaju rzezi Ukraińców czy Litwinów - na co zawsze jest popyt). Gdy usłyszałem od znajomego badacza z Ukrainy, że jestem jak i inni Polacy - szowinistą - odpowiedziałem, że mi to pochlebia, bowiem dopiero teraz widzę płaszczyznę porozumienia z nim i jego kolegami. W innej polemice powiedziano mi, że jestem takim polskim Irvingiem i podobnie skończę. Jest to porównanie zaszczytne i może do więzienia trafię już za sprawą tego wywiadu ?

Ale też spotykały mnie niekoniecznie spodziewane pochwały - np. od prof. Tomasza Nałęcza z którym w sensie politycznym (a nie udawajmy, że nie rzutuje to na oceny historyczne) jesteśmy od siebie bardzo daleko, od prof. Antoniego Dudka, którego pisarstwo bardzo wysoko cenię, a który przyznał się do podobnych założeń metodologicznych, czy tzw. anonimowych czytelników, od których dostałem już i tomik wierszy i listy i inne wyrazy uznania (obelg i wymysłów, co się zdarza, jak na razie - nie). To mówiąc szczerze bardzo mobilizuje, gdy rozmowę o historii i sposobach jej ujmowania i to w sposób bardziej interesujący od wielu kolegów z grona akademików, podejmuje windziarz w szpitalu...

 

W swej najnowszej książce pan profesor poruszył granicę historii alternatywnej w stylu gdybania - "co by było gdyby.?". Chodzi mi tu głównie o rozdział poświęcony końcówce istnienia II RP, a zwłaszcza fragment relacji niemiecko-polskich na wysokim szczeblu. Z pana książki wyłania się całkowicie inna postać Adolfa Hitlera (w kontekście ówczesnego podejścia do Polski), jak masowo się to nam przedstawia. Czy rzeczywiście wódz Trzeciej Rzeszy w latach trzydziestych nie był "polonofobem" i chciał razem z Polską rozwiązać kwestię żydowską i zniszczyć bolszewizm?

 

Niezupełnie. Rzeczywiście znamy z powszechnie dostępnej literatury jedynie jednowymiarową karykaturę Hitlera (podobnie zresztą jak i Stalina). Był tymczasem na poziomie lat 1939-40 politykiem wybitnym, ba mężem stanu, który wszedłby, wtedy kończąc życie, do niemieckiego panteonu, jako ktoś równy lub przewyższający nawet wielkiego Bismarcka. Prostując Pański pogląd: Hitler nie miał żadnych planów wspólnych działań polsko-niemieckich w kwestii żydowskiej, zakładał natomiast udział Polski w krucjacie przeciwko ZSRS.

 

Jeśli by doszło do owego, wspólnego ataku na ZSRS to mniej więcej w jakim okresie i czy miałby on szanse powodzenia?

To łatwo zgadnąć; dość szybko, zapewne w 1939 - nastąpiłaby wojna Niemiec z Francją przy życzliwej dla Berlina neutralności Polski, która miała ubezpieczać tyły Rzeszy przed atakiem sowieckim i w 1940 - wyprawa na Moskwę. Z całą, największą odpowiedzialnością, jako człowiek, który bada od kilkudziesięciu lat wojskowość sowiecką tej doby: Armia Czerwona w wojnie z koalicją niemiecko-polską (plus Rumuni itd.) nie miałaby żadnych szans ani w roku 1940, ani w 1941. Pod Moskwą w grudniu 1941 Niemcom zabrakło jednej - dwóch dywizji. Myśmy ich dawali do 60... A więc gen. Stanisław Maczek na czele 1 Dywizji Pancernej zdobywcą sowieckiej stolicy...

 

Jeśli można się jeszcze dalej posunąć, to jak pan profesor wyobrażałby sobie dalszą koegzystencję polsko-niemiecką po pokonaniu bolszewizmu?

 

Trudne pytanie, ale pamiętajmy w jakich warunkach by się to odbywało: zjednoczonej, niemieckiej Europy... Polska miała by w niej miejsce nr 2 lub 3, wymiennie z Włochami. W Brukseli, ale może w Warszawie (czemu nie miała by być jej stolicą?) polski byłby równoprawnym z 3-4 języków urzędowych... A tak jak komunizm nie wytrzymał próby czasu i narodowy socjalizm z czasem straciłby kły... Na XX Zjeździe NSDAP w 1956 roku Führer 1000-letniej Rzeszy Baldur von Schirach poddałby krytyce pewne wypaczenia w działalności i doktrynie Adolfa Hitlera, a dziś, niektórzy rewizjonistyczni historycy, pisali by zapewne ku niezadowoleniu przywiązanego do tradycyjnych ujęć ogółu o jego zbrodniach. I niekoniecznie na Żydach, bowiem Holocaust moim zdaniem nie był wcale wpisany w logikę rozwoju każdego scenariusza wydarzeń po roku 1939...










<- wróć do: Artykuły

Spodobał Ci się ten artykuł?

Wesprzyj nasz portal oraz magazyn „Templum Novum”!

Dzięki Tobie bedziemy mogli rozszerzyć naszą działalność!


Numer konta naszego funduszu wydawniczego: Bank PEKO SA 72 1240 1141 1111 0000 1687 4819

W polu „tytułem” prosimy wpisywać: „Fundusz Wydawniczy TN”

(c) Magazyn Phalanx i Templum Novum, wszystkie prawa zastrzeżone, przedruki wyłącznie za zgodą redakcji