Przez pryzmat Birmy

Autor: Wojciech Zalewski

10-07-2010  


Religia
Przybyszowi do Myanmar rzucają się w oczy szczególnie obiekty religijne. Być może dla zurbanizowanego i w znacznej mierze zlaicyzowanego człowieka Zachodu religia nie jest miernikiem kultury. Proces urbanizacyji rozluźniający więzy społeczne, czyli wymagający inicjatywy własnej i oparcia o własne zdolności, by móc funkcjonować w takim środowisku, nie sprzyja zorganizowanej religii, w której szuka się oparcia duchowego i społecznego. Jawi się to w regresji zainteresowania dogmatyczną stroną religii. Stronę moralną, opatrzoną konsekwencjami natury nadprzyrodzonej (karą lub nagrodą wieczną) zastępuje państwowe prawo z doraźnymi wymogami i karami. Natomiast w krajach nisko zurbanizowanych, a także skolonizowanych, tak przez rządy obce jak i własne, o czym tak dobitnie świadczy historia Polski po czasy współczesne, religia pełni znaczną rolę społeczną i kulturową umacniając więzy międzyludzkie, tworząc wzajemne zaufanie i pomoc, na które nie mogą liczyć ze strony państwa. Z uwagi na poważną rolę jaką religia odgrywa w Myanmar nie można jej przeoczyć będąc w tym kraju.

Pierwsi misjonarze wysłani przez hinduskiego króla Asiokę dotarli tu już w III wieku p.n.e. lecz szczególnie silny wpływ na rozwój buddyzmu mieli misjonarze ze Sri Lanki pomiędzy VI a X wiekiem n.e. Od czasu przyjęcia buddyzmu datuje się monumentalne budownictwo sakralne, którego najlepiej zachowane zabytki pochodzą z X wieku i później. Ponad każdym miastem strzela w niebo złoty stożek pagody, nierzadko oplecionej tradycją (nie wiadomo czy rzeczywiście) zawartych w niej świętych relikwii. Wokół pagody koncentrują się budynki kultu. Jest również szereg innych świątyń. W tych budowlach odzwierciedlają się tak ambicje panujących, którzy na nie łożyli, jak i potrzeby duchowe ludzi, którzy je wspólnie z państwem utrzymywali i utrzymują. Jadąc przez kraj wydaje się, iż na każdej górze czy pagórku stoi pagoda, jak złoty lub bielący się z dala drogowskaz, jak latarnia morska, jak przewodnik po kraju, jak napomnienie. Pagoda to Budda, stąd jest on wszędzie obecny, chciałoby się powiedzieć jak Zmartwychwstały Chrystus w chrześcijaństwie. Nadają one unikalną twarz całemu krajowi. Jest w tym coś z nostalgii polskich przydrożnych krzyży i kapliczek. Prace restauracyjne są widoczne mimo zubożenia kraju. Przy drogach, przy małym chroniącym od żaru słonecznego szałasie, stoją młode kobiety zbierające pieniądze na utrzymanie lub budowę okolicznej pagody. Obok, na afiszu, można zobaczyć projektowany obiekt.

 

Shwedagon
Do Myanmar wchodzimy przez jego stolicę Rangun, a właściwie przez jego świątynię Shwedagon. Już w drodze z lotniska lśni ona złotem kopuły w słońcu, oświetlonej w nocy, zbudowanej na 51 metrowym wzgórzu ponad miastem. Przewodnik turystyczny mówi: "Przyjechaliście tu głównie po to by ją zobaczyć". Toteż pierwsze kroki tam kierujemy. U podnóża góry przeprawiamy się przez budy sprzedawców, którzy nas osaczają oferując swoje dobra. U południowego wejścia (a są cztery wejścia z każdej strony świątyni) witają nas dwa białe posągi dziewięciometrowych lwów, "zapewniając" bezpieczeństwo naszemu obuwiu, które należy pozostawić tu, jak we wszystkich świątyniach tego kraju. Boso zaczynamy piąć się pod górę zadaszonym krużgankiem, wypełnionym po obu stronach straganami głównie pamiątek i dewocjonaliów. Podobny handel spotyka się przy wszystkich większych świątyniach. Sufit dachu krużganku schodowego podtrzymywany rzeźbionymi kolumnami jest równie bogato rzeźbiony w drzewie, malowidła na ścianach mówią o życiu Buddy. Wreszcie schody się kończą i wychodzimy z podcienia na zalany słońcem dziedziniec świątynny. Tu następuje olśnienie, jakieś bezwiedne "aaaaa" wydobywa się z krtani. Uderza nas białość marmurowej posadzki na całym dziedzińcu i złoto otaczających pagód, świątyń, wieżyczek, figur. Mimo upału marmur nie parzy stóp. Przeżywamy obecność w kraju szlachetnych kamieni.










<- wróć do: Artykuły

Spodobał Ci się ten artykuł?

Wesprzyj nasz portal oraz magazyn „Templum Novum”!

Dzięki Tobie bedziemy mogli rozszerzyć naszą działalność!


Numer konta naszego funduszu wydawniczego: Bank PEKO SA 72 1240 1141 1111 0000 1687 4819

W polu „tytułem” prosimy wpisywać: „Fundusz Wydawniczy TN”

(c) Magazyn Phalanx i Templum Novum, wszystkie prawa zastrzeżone, przedruki wyłącznie za zgodą redakcji