Przez pryzmat Birmy

Autor: Wojciech Zalewski

10-07-2010  


Centralna pagoda, najwyższa na świecie, na tarasowej podstawie o wysokości 30 metrów, bije w niebo jak 99 metrowy dzwon. Obłożona jest podobno 60 tonami złota darowanego przez wieki przez możnych i biednych tego świata. Górna część wieży ozdobiona jest 1100 diamentami, a na szczycie lśni 4351 diamentów zawierających razem 1800 karatów, zwieńczonych u wierzchołka jednym 76 karatowym diamentem. Oprócz tego zdobi ją ponad 1400 szlachetnych kamieni i 886 złotych dzwonków u szczytu. Wielkość i złoto pagody daje perspektywę własnej małości.

Jej mityczny początek datuje się 2500 lat wstecz, gdy zaczęto jej budowę jako relikwiarza dla ośmiu włosów Buddy. Towarzyszyły temu błyskawice, grzmoty, trzęsienie ziemi i cuda: głusi słyszeli, ślepi widzieli, niemowy przemówiły. Prawdopodobnie jednak pagodę budowano pomiędzy 6 a 10 wiekiem i odbudowywano wiele razy, za każdym razem nakładając więcej złota. Obecną wysokość uzyskała około 5 wieków temu. Dziś restauruje się ją dodając ponoć jedną tonę złota w formie złotych listków. (Zaciekawia rusztowanie z bambusa na tak dużej wysokości.) Otaczają ją inne budynki: pomniejsze pagody, świątynie, pawilony, dzwony i liczne posągi Buddy, największy ma 9 metrów wysokości, lśniące tak szczerym złotem, jak i pozłoceniami lub złotą farbą. Wszędzie malowidła ścienne mówią o życiu Buddy. Potężne drzewo banyan (figowiec bengalski) ponoć wyrosło tu z ziarenka drzewa, pod którym Budda miał swoje olśnienie.

Nie sposób wyrazić przeżycia tej świątyni, jej atmosfery odzwierciedlającej życie: ludzie się modlą, składają swoje ofiary, oblepiają figury Buddy cieniutkimi listeczkami złota, jak zresztą w wielu innych miejscach kultu, odpoczywają w cieniu świątyń, jedzą, rozmawiają, przychodzą odprawiać inicjacje (zob. poniżej). Są też patriotyczne pamiątki takie jak monument z napisami przypominającymi rewolucję studentów przeciw okupacji brytyjskiej w roku 1920 i największy na świecie czynny dzwon ważący 23 tony, którego nie udało się Brytyjczykom wywieźć w 1825 roku. Ośrodkiem tym zawiaduje komitet utrzymywany przez państwo. Nawiasem dodać można, iż buddyzm nie ma organizacji i administracji podobnej do katolicyzmu, nie ma założeń dogmatycznych, ma natomiast wytyczne moralne napominające o konsekwencjach czynów, karmą, oraz tradycyjne wyrazy kultu takie jak modlitwy, pielgrzymki i okazyjne ceremonie religijne.

W samym Rangun jest jeszcze wiele innych świątyń. Wspomnę jedynie bogatą choć nie na skalę Shwedagonu świątynię Botataung, upamiętniającą 1000 przywódców wojskowych, którzy 2000 lat temu przynieśli z Indii relikwie Buddy. Tu w wyzłoconej kaplicy i złotej monstrancji wystawiona jest do adoracji relikwia, podobno włos Buddy. Starą brązową figurę Buddy zabrali Brytyjczycy do Londynu i oddali w 1951 roku. Tym sposobem uniknęła ona zniszczenia kiedy świątynię bombardowali alianci w 1943 roku. Świątynia jest wspaniale odbudowana. W niszach, za szkłem znajdują się tysiące wotywnych darów w formie przedmiotów codziennego użytku i posążków Buddy.

 

Kult
Opuśćmy na chwilę świątynie i spójrzmy na formy życia religijnego. Każda religia , a właściwie każda społeczność, ma jakąś formę inicjacji. W Myanmar nawiązuje ona do życia Buddy. Dziecko około dziewięcioletnie ubrane w książęce szaty, upamiętniające ubiorem pochodzenie królewskie Buddy, jest niesione na ramionach ojca lub prowadzone do świątyni albo klasztoru w otoczeniu najbliższej rodziny i przyjaciół, zwykle pod "baldachimem" w formie pięknego parasola. Tu symbolicznie, jak Budda, porzuca ono bogactwa światowe. Po ceremonii w świątyni następują postrzyżyny, jak u Buddy i zaczyna się okres mniszy. Trwa on jeden dzień, kilka dni, zwykle tydzień, a nieliczni pozostają na całe życie. W tym okresie młody mnich, rankiem boso z miską żebraczą idzie od domu do domu, gdzie każdy daje mu jakiś pokarm. Reszta dnia schodzi na modlitwach i pracach przyklasztornych. Ktoś powiedział, że widok sutanny należy do krajobrazu Polski, podobnie do krajobrazu Myanmar należy wszędobylski widok bosego mnicha w jego czerwonym, o różnych zresztą odcieniach, habicie z miską żebraczą w ręku.










<- wróć do: Artykuły

Spodobał Ci się ten artykuł?

Wesprzyj nasz portal oraz magazyn „Templum Novum”!

Dzięki Tobie bedziemy mogli rozszerzyć naszą działalność!


Numer konta naszego funduszu wydawniczego: Bank PEKO SA 72 1240 1141 1111 0000 1687 4819

W polu „tytułem” prosimy wpisywać: „Fundusz Wydawniczy TN”

(c) Magazyn Phalanx i Templum Novum, wszystkie prawa zastrzeżone, przedruki wyłącznie za zgodą redakcji