Najnowsze:

Dmowski w krzywym zwierciadle Grzegorza Krzywca
12-02-2012
TN 11/12
29-12-2011
Kat: Templum Novum
Co dalej z „postpolitycznym” nacjonalizmem?
17-09-2010
Kat: Templum Novum
"Na pohybel smerfom"
10-07-2010
Kat: Templum Novum
Polityczna poprawność, a prawda historyczna
10-07-2010
Kat: Templum Novum
Przez pryzmat Birmy
10-07-2010
Kat: Templum Novum
Gałczyński nieznany. Przedwojenne podróże poetyczne i polityczne w "Zaczarowanej Dorożce".

Autor: dr Bohdan Urbankowski

10-07-2010  


rwie nawałnica, burza młodych -

"Podchorążowie, hańba katom!"

"Witaj, jutrzenko swobody..."

Hej, Polacy, na ulice!

Garstka serc u waszych bram -

na latarnię Targowicę!

Wolność niesiem !...

Ale tam

śpi w pokojach ciepło złote,

w niszach rzeźbione kandelabry

i damy nad Walterem Scottem.

...................................................

 

A z nimi poszli ludzie z fabryk.

 

Resztę, mój czytelniku, znajdziesz w starych skryptach,

w listach "...matko, umieram...", w sztychach, manuskryptach

i w śniegu syberyjskim czerwonym na milę;

i jak debatowano, by uczcić tę chwilę:

Ratusz na gwałt zaczęto iluminować,

pstrzyć girlandą meandrów, dębem dekorować,

ażeby Wolność była i ażeby Sława...

Tak po trudach, po nocnych usnęła Warszawa

z ludem jak morze głupim. I wodzów tragedią.

 

Jest to jeden z najlepszych wierszy patriotycznych w naszej literaturze.

 

Jesienią 1926 Gałczyński rozpoczyna służbę wojskową. Usunięty karnie po sześciu tygodniach z podchorążówki trafia jako zwykły szeregowiec do jednostki wojskowej w Berezie Kartuskiej. Jest kwestią wiary, czy Gałczyński rzeczywiście wyleciał z kursu podchorążych dlatego, że na pytanie prowadzącego zajęcia co to jest karabin? odpowiedział: narzędzie szatana. Informacja ta pochodzi tylko od poety. Wbrew legendom służba w Berezie nie była zbyt ciężka. Poeta kilkakrotnie urywał się do Warszawy, spotykał się z przyjaciółmi, którzy wspólnie ze Stanisławem Ryszardem Dobrowolskim i Mieczysławem Bibrowskim organizowali grupę "Kwadryga"[3]. Napisał też parę wierszy. Dwa z nich - "ogólnowojskowe" "Capstrzyk" i "Stajnia" - Gałczynski wydrukował w "Polsce Zbrojnej". W trakcie służby dowiedział się o śmierci ojca (1927).

Po zakończeniu służby wojskowej poeta wraca do Warszawy, zaczyna się półroczny okres pracy urzędniczej w Polskim Towarzystwie Emigracyjnym, jednocześnie poeta współpracuje z "Kwadrygantami", drukując w piśmie grupy "Zaręczyny Johna Keatsa" (1928) i "Koniec świata" (1929). W 1929 w "Bibliotece Kwadrygi" ukaże się surrealistyczna powieść Gałczyńskiego "Porfirion Osiełek czyli Klub Świętokradców" , rok później (jednak z datą 1929) - "Koniec świata. Wizje świętego Ildefonsa czyli Satyra na wszechświat". Rok 1929 to także data pierwszego indywidualnego wieczoru autorskiego poety - odbył się w Klubie Artystycznym w Alejach Jerozolimskich.

Po powrocie z wojska poeta nie bardzo mógł sobie znaleźć miejsce. "Kwadryga" nie płaciła, "Wiadomości Literackie" nie chciały go drukować, o tym by wyżyć z pióra nie było nawet co marzyć. Poeta pracował parę miesięcy w Polskim Towarzystwie Emigracyjnym. W kwietniu 1930 poeta podejmuje kolejną pracę - jako urzędnik cenzury. Wytrzyma tu cztery miesiące, a raczej tyle z nim wytrzymają. Bo jako twórca uważał, że nie powinien skreślać niczego w tekstach innych twórców, a jako człowiek wolny - że nie musi przesiadywać w pracy...

Nie jest pewne jakimi kanałami załatwił sobie poeta pracę referenta do spraw kultury w Konsulacie Generalnym RP w Berlinie. Prawdopodobnie działały tu wpływy przyjaciół - poetów sięgające aż do gen. Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego. W 1930 roku Lechoń został attaché kulturalnym w Paryżu, jak się wydaje Gałczyński zdobył nominację z tej samej puli i przy tej samej protekcji. Poeta podejmuje pracę w 1931 roku - to znaczy: jest stałym bywalcem teatrów, filharmonii i muzeów, pisze (1933) "Bal u Salomona" a poza tym znudzony i zbrzydzony Berlinem, dużo podróżuje: przede wszystkim po Niemczech, lecz wyprawia się także do Danii i do Francji. Przy okazji pogłębia znajomość niemieckiego i... łaciny. "Faust" Goethego i "Wyznania" św. Augustyna stają się na długie lata najważniejszą lekturą poety.

W lutym 1933 poeta przebiera miarkę: znika z Berlina, wyjeżdża na zwiedzanie Holandii i Belgii. Otrzymuje propozycję nie do odrzucenia i składa podanie o zwolnienie. Trudno powiedzieć jak mają się te fakty do literackiej legendy, w myśl której poeta został zwolniony za to, iż występując na uroczystościach związanych z rocznicą odzyskania niepodległości wygłosił przemówienie będące w zasadzie autoparodią. Nie przygotowawszy tekstu złapał "Rocznik statystyczny" i zaczął odczytywać dane, co brzmiało mniej więcej tak: w roku 1919 produkowaliśmy rocznie x ton stali a dziś, dzięki mądrości władz i wysiłkowi prostego ludu produkujemy.. hohoho X + y, a w porywach to jeszcze więcej; w roku 1919 wydobywaliśmy rocznie zaledwie X ton węgla, a dziś, dzięki mądrości władz i wysiłkowi naszych urzędników wydobywamy hohohoho, no bardzo dużo... Wystąpienie trwało bardzo długo, w końcu przerwano je oklaskami, które zresztą poeta potraktował jako wyraz uznania dla swojego talentu. Jeśli takie wystąpienie miało miejsce (wiemy o nim znów z relacji Gałczyńskiego), to oczywiście w listopadzie 1932, więc przed "belgijskimi wagarami" i nie ono było przyczyną załamania się kariery dyplomatycznej poety.










<- wróć do: Artykuły

Spodobał Ci się ten artykuł?

Wesprzyj nasz portal oraz magazyn „Templum Novum”!

Dzięki Tobie bedziemy mogli rozszerzyć naszą działalność!


Numer konta naszego funduszu wydawniczego: Bank PEKO SA 72 1240 1141 1111 0000 1687 4819

W polu „tytułem” prosimy wpisywać: „Fundusz Wydawniczy TN”

(c) Magazyn Phalanx i Templum Novum, wszystkie prawa zastrzeżone, przedruki wyłącznie za zgodą redakcji