"Na pohybel smerfom"

Autor: ks. Jarosław Wąsowicz SDB

10-07-2010  


Strajkujących wspierali także studenci. Z powodu wakacji nie mógł się odbyć strajk na uczelni, ale w tych sierpniowych dniach powstał Akademicki Komitet Solidarnościowy. W jego skład weszli przedstawiciele wszystkich uczelni Trójmiasta. Do 30 sierpnia komitet zebrał ponad 700 tys. zł, oraz żywność i leki za ponad 100 tys. zł. Studenci organizowali także ponad 20 wykładów dla robotniczych załóg i współorganizowali występy aktorów[32]. Wśród strajkujących stoczniowców znalazło się również sporo członków NZS, którzy swoją pracą wspierali m.in. strajkową poligrafię.

W prasie strajkowej porównywano akcje strajkowe z maja i sierpnia: "Wtedy wszyscy na strajku czuli się jak obrońcy ostatniej Reduty, jak na Westerplatte. wielki to był honor, ale powodujący cichą depresję. Teraz Stocznia Gdańska to jeden z najważniejszych odcinków wspólnego robotniczego frontu w Polsce, frontu "Solidarności". O wiele łatwiej walczyć, gdy ma się przy boku wsparcie wielu zakładów. Że niektórzy padają, kończą strajk? Tak jest zawsze na froncie. Na ich miejsce wchodzą inne zakłady, nasze rezerwy i odwody. Wiadomo jednak, ze nigdy nie może się poddać chorąży - to znaczy nasza Stocznia gdańska. Wiele się zmieniło od Maja. Właściwie tylko styropian jest identyczny.[33]"

Koniec strajku

Władza reagująca początkowo demonstracją sił ZOMO i akcją propagandową stopniowo traciła poczucie pewności siebie. Jedno z najważniejszych podziemnych pism opozycyjnych - warszawski "Przegląd Wiadomości Agencyjnych" pisał w tym czasie: "Zdecydowane stanowisko Kościoła, determinacja strajkujących, rozpaczliwy stan zaopatrzenia, naciski państw zachodnich, a wreszcie i oczywista perspektywa rychłego nawrotu fali społecznego niepokoju - wszystko to osłabiło pozycję wpływowej koterii zwolenników siłowej konfrontacji."[34]. W efekcie doszło do rozmów władzy z opozycją. Już 26 sierpnia gen. Kiszczak zasygnalizował gotowość władzy do rozmów z opozycją, a 31 sierpnia odbyło się pierwsze spotkanie Kiszczak - Wałęsa, w którym strona rządowa zaproponowała rozmowy "okrągłego stołu".

W nocy 31 sierpnia MKS wraz z Wałęsą podjął decyzję o zawieszeniu strajku, którą ogłoszono nazajutrz następnego dnia. Strajk zakończono Mszą Świętą w kościele św. Brygidy, której przewodniczył biskup T. Gocłowski. Następnego dnia strajki na Wybrzeżu zostały wygaszone[35]. Nie wszyscy zgadzali się już wtedy z decyzją Wałęsy. Byli tacy młodzi stoczniowcy, którzy zarzucali mu grzech zdrady, kapitulanctwa i oportunizmu. Wielu z nich wyszło ze stoczni przed wyznaczoną godziną wymarszu[36].

W dniu zakończenia strajków stoczniowców udających się do kościoła św. Brygidy witały tłumy gdańszczan. Na całej trasie od stoczni do kościoła wielotysięczny tłum strajkujących z rozwiniętymi sztandarami skandował solidarnościowe hasła. Odpowiadały im gromkie wiwaty mieszkańców grodu nad Motławą, którzy skandowali "Dziękujemy", "Nie ma wolności bez Solidarności". Stoczniowców obdarowano morzem kwiatów i łzami spływającymi po policzkach.

Po dojściu do kościoła uczestników strajku powitał kapelan gdańskiej "Solidarności". Stoczniowa prasa solidarnościowa tak relacjonuje ten moment: "Widzę, że jest was trzystu[37]" - tym słowom ks. Henryka Jankowskiego witającego przybyłe tysiące uczestników strajku odpowiedziały olbrzymie brawa. Niewiele uroczystości w kościele św. Brygidy, który obok Stoczni Gdańskiej i Pomnika Poległych Stoczniowców stał się już symbolem naszej walki, miało tę rangę, co dzisiejsza. Choć polityczne decyzje zapadły już dzień wcześniej i strajk się zakończył, to powitanie zgotowane nam przez tysiące mieszkańców Gdańska, słowa ks. Jankowskiego i biskupa gdańskiego ks. Tadeusza Gocłowskiego stały się jego koniecznym uzupełnieniem. "Nikt was nie zwolni z obowiązku konsekwentnej walki o "Solidarność" - mówił ks. Jankowski. "Ten strajk trwa - trwa poprzez dialog. Nie można zmarnować przez niewiarę, zwątpienie, czy nienawiść ni jednego słowa waszego protestu. Słowo "Solidarność" ma być waszym rachunkiem sumienia"[38].










<- wróć do: Artykuły

Spodobał Ci się ten artykuł?

Wesprzyj nasz portal oraz magazyn „Templum Novum”!

Dzięki Tobie bedziemy mogli rozszerzyć naszą działalność!


Numer konta naszego funduszu wydawniczego: Bank PEKO SA 72 1240 1141 1111 0000 1687 4819

W polu „tytułem” prosimy wpisywać: „Fundusz Wydawniczy TN”

(c) Magazyn Phalanx i Templum Novum, wszystkie prawa zastrzeżone, przedruki wyłącznie za zgodą redakcji