Najnowsze:

Dmowski w krzywym zwierciadle Grzegorza Krzywca
12-02-2012
Kat: recenzje książek, Templum Novum
TN 11/12
29-12-2011
Kat: Templum Novum
Co dalej z „postpolitycznym” nacjonalizmem?
17-09-2010
Kat: Templum Novum
"Na pohybel smerfom"
10-07-2010
Kat: Templum Novum
Polityczna poprawność, a prawda historyczna
10-07-2010
Kat: Templum Novum
Przez pryzmat Birmy
10-07-2010
Kat: Templum Novum
Zapomniany Święty

Autor: Iwona i Krzysztof Machowscy

12-07-2004  

Jest dżdżysta, chłodna noc. Jesień. Jestem świadom. Siedzę. Okala mnie zapach nasiąkniętego wilgocią drzewa. Wilgoć wsiąkła w każdą nić ubrania. Wniknęła w skórę. Przesiąkła głębiej i głębiej. Moje ciało stało się wilgotną chłodną nocą. Stało się ciemnością i ciszą. Stało się zapachem drzewa. Cisza. Siedzę. Tam, wewnątrz drzewa, nie wieje wiatr. Dziękuję drzewu. Chroni mnie. Jestem świadom. Siedzę. Kiedy się przechylam, moje ciało ugodzone wraca posłusznie na swoje miejsce. Tak samo czyni moja głowa. Nieruchomość jest ważna. Pomaga mi dotrzeć. Tu. W bezkres. Tu gdzie jestem panuje ten sam niezmienny czas. Jest, ale nie płynie. Nie ma nocy ani dnia. Nie ma światła ani mroku. Życie i śmierć zmieniają się w sens. A ten ogranicza się do bytu. Byt. To wszystko czym to jest. Meandry bezkresnego bytu. Postacie. Nie wiedzą, że tu jestem. Czynią to, co czynić powinny. Wydarzenia trwają. Wyłaniają się skądś. Z jakiejś przyszłości. Z jakiejś przeszłości. Są. Obserwuję je. Znikają gdzieś. Wiem że trwają. Wiem że będą trwać. Nagle gdzieś w moje powieki wdziera się światło. Ledwie zaistniała, jego nieśmiała jeszcze szarość odrywa mnie. Wracam. Otwieram oczy. Nad górami przetacza się mgła. Żółć i czerwień w szarej porannej mgle, ledwie zaznaczają swoje barwy. W dolinie powoli zaczyna srebrzyć się rzeka. Słyszę jej szum i śpiew porannych ptaków. Nastał nowy dzień.



„Mniemałem, aby o tym świętym swojej krwi Polacy nie wiedzieli, ale gdym tenże żywot jego nalazł w Legendach Krakowskich, poznałem pilność i nabożeństwo przodków naszych ku Świętym Bożym”

Piotr Skarga - Żywoty Świętych 1585 A.D.

Święty Andrzej Świerad, Pustelnik i Eremita, Apostoł Ziemi Krakowskiej i Śląskiej a także Węgier i Słowacji, - tak przedstawia bohatera naszego artykułu ks. Józef Swastek jeden z czołowych historyków biografów św. Świerada.1 Ta zagubiona w zawieruchach dziejów postać to najwcześniej kanonizowany Polak, którego imię pojawia się w opracowaniach historycznych wśród innych najwybitniejszych postaci tej epoki jakimi byli św. Nil pustelnik, św. Wojciech męczennik, św. Romuald asceta, opat Leon - wychowawca misjonarzy, Odylon, opat Cluny, reformator, św. Bruno apostoł. Św. Świerad to postać zadziwiająca, niezwykła i tajemnicza która w dziejach tworzenia się naszej państwowości odegrała poważną rolę.

Tło historyczne w jakim przyszło żyć i działać naszemu świętemu najlepiej można przyrównać do rozdania kart, którymi w dużej mierze, do dziś, gra cała Europa. Dzieło do którego najwyraźniej przygotowywany był św. Świerad nie powiodło się, lecz podjęta wówczas próba wycisnęła trwałe piętno na dalszej naszej historii. Pod koniec X w. nici wielkich planów skupiał w swoim ręku Otton III, syn cesarzowej bizantyjskiej Teofano i cesarza niemieckiego Ottona II. Gra toczyła się o wielką stawkę, o ideę restytucji cesarstwa rzymskiego pod berłem Ottona III. Zważywszy na rodowód przyszłego cesarza nie można wykluczyć iż ostateczne jego plany sięgały aż do Bizancjum co oznaczałby restytucję granic cesarstwa sięgającą wieków największej jego świetności. Istotną rolę tych w planach miały odegrać rozległe obszary ziem słowiańskich, bez których nie dała się pomyśleć wielka budowla imperialna. Szczególnie, w świetle ówcześnie rywalizującego z Rzymem cesarstwa Bizantyjskiego. Stąd w ostatniej ćwierci X wieku Stolica Apostolska i dwór ottoński zwracały baczną uwagę na ludy środkowo-wschodniej Europy, a główną drogą do pozyskiwania ich dla planów imperialnych miały być misje.2


W 966r. na mapie chrześcijańskiej Europy pojawiła się Polska spełniając tym samym warunek udziału naszego kraju w życiu politycznym łacińskiego świata. Chrześcijaństwo bezspornie nobilitowało Polskę. Jako wysoce zorganizowany system religijny zakorzeniony już w rzymskiej Europie stwarzał nam bazę do podjęcia trudów organizacji wewnętrznej i zewnętrznej naszego „nowego” państwa. Samo przyjęcie chrztu przez władcę nie wieńczyło jednak dzieła. Pełne zrozumienie zasad i obowiązków jakie narzucała na władców chrystianizacja, wiązało się z podjęciem pracy na rzecz rozbudowy i umocnienia Kościoła rzymskiego. Tę rolę mieli przejąć oczywiście misjonarze.

Jak więc widzimy, zarówno sprawy europejskie i nasze wewnętrzne plany wymagały obecności dobrze wyszkolonych w duchu nowej idei misjonarzy rozumiejących i ordynujących planom nowego ładu. Ponadto, jak wiemy, Mieszko I i później Bolesław Chrobry niechętnie odnosili się do misji chrystianizacyjnej Reichskirche która oparta na sile oręża, uzależniała politycznie schrystianizowane państwa. Mieszko I za wszelką cenę starał się odnaleźć inną, bezpośrednią drogę do Rzymu. W tym samym czasie orędownicy nowego ładu w Europie, popierani w przez Rzym, z rosnącym zainteresowaniem spoglądali w stronę środkowo-wschodniej Europy. Rozwiązanie tych problemów łączących obydwa trendy przyniosła szeroko rozumiana współpraca i współdziałanie Piastów i Sławnikowiców w oparciu o Ludolfingów oraz tron cesarski. Prowadzenie wspólnej akcji misyjnej, podporządkowanej wspólnemu celowi znacznie wzmocniło zarówno pozycję Polski w Europie zachodniej jak i w znacznym stopniu przyczyniło się do realizacji uniwersalistycznej koncepcji chrześcijańskiego cesarstwa rzymskiego. Czołowym misjonarzem tamtego okresu stał się św. Wojciech pochodzący ze spokrewnionego z Ottonami rodu Sławnikowiców. Wychowany był w Magdeburgu w szkole której patronowała cesarzowa Teofano, a insygnia biskupie otrzymał z rąk cesarza Ottona II, był to akt który pozwalał św. Wojciechowi na zajęcie szczególnej, niezależnej pozycji. Nie można też wykluczyć iż wraz z sakrą biskupią otrzymał on z Rzymu specjalne uprawnienia pozwalające na prowadzenie misji na terenach Europy środkowo-wschodniej, nie wyłączając z niej ziemi krakowskiej i innych terenów państwa Chrobrego.

W oparciu o skrupulatnie przeprowadzoną analizę chronologii życia św. Świerada, podbudowaną zdumiewającą erudycją historyczną i monasterologiczną w szczególności, ksiądz Józef Swastek a za nim T. Milik ustalili, że pierwszy kanonizowany polski święty urodził się około 980 roku.3 Należy podkreślić iż z takim datowaniem zgadzają się obydwaj znakomici badacze życia i biografowie świętego - ks. Józef Swastek i Henryk Kapiszewski. Data owa, zważywszy na dość dokładne określenie śmieci eremity na rok 1032 wydaje się być istotnie wysoce prawdopodobną. W chwili swojej śmierci miałby więc nasz święty około 52 lat. Zmarł przedwcześnie, z powodu wywiązania się gangreny. Poważne trudności nastręcza nam ustalenie pochodzenia i rekonstrukcja pierwszych kilkudziesięciu lat życia świętego. Ex rusticitate quasi rosa ex spinis ortus - wywodzący się z prymitywu jak róża z cierni.4 Słowa te napisane przez bpa Maurusa w Żywocie Świętych Eremitów Zoerarda (czyli Świerada) Wyznawcy i Benedykta Męczennika, podzieliły historyków na zwolenników dosłownej wykładni tych słów określających pochodzenie świętego z ludu, i przeciwników tej teorii, którzy dopatrują się w tych słowach jedynie przenośni mającej podkreślić niezwykłość osoby świętego wywodzącej się z kraju pogańskiego jeszcze nie do końca schrystianizowanego, samą zaś osobę eremity wywodząc ze znacznego o ile nie królewskiego rodu. Pogląd historyków w tym zakresie oparty jest na kilku źródłach takich jak Dokument Rudolfa bpa Wrocławskiego z 20 X 1468r. czy brewiarz podróżny zakonu rycerzy z czerwoną gwiazdą używany w kustodii śląskiej, z zawartym w nim żywotem św. Świerada (1340). W obu przypadkach słowa ex rusticitate... ortus zostały zastąpione określeniem: de stripe regia. Dodać należy iż pewne fragmenty obydwu dokumentów świadczą o tym iż napisane zostały w oparciu o istniejące wtedy źródła. Możemy więc przyjąć że na Śląsku, drugiej po Małopolsce enklawie kultu świętego, przyjęła się i rozpowszechniła tradycja łączenia jego imienia ze znamienitym lub wręcz królewskim pochodzeniem. Tezę tę zdają się potwierdzać również badania onomastyczne samego imienia. Dwuczłonowe imię Świerad powstałe z połączenia członów - „sve” i - „rad”, które możemy tłumaczyć jako „niech będzie radosny wśród swoich lub niech czyni z radością swoje tj., co do niego należy” znajduje się w grupie dość szczególnych imion słowiańskich. W nadaniu imienia odzwierciedla się bowiem cząstka kultury duchowej dawnych Słowian, a szczególnie ich wiara w magiczną moc słowa. Nadanie imienia było nierzadko wyrażeniem życzenia lub pomyślną wróżbą dla nowonarodzonego dziecka, także często stawało się atrybutem noszącej je osoby. Imię Świerad, W. Taszycki zaliczył do najszlachetniejszej części imiennictwa słowiańskiego, gdyż jako imię dwuczłonowe, nadawane było tylko w warstwie arystokratycznej lub przywódczej.5 Analiza socjologiczna środowisk zdaje się również przemawiać za hipotezą wywodzącą naszego eremitę ze znacznego rodu. Społeczność wiejska ówczesna czy obecna, zawsze będzie charakteryzować się większym niż mieszkańcy miast konserwatyzmem i nieufnością w stosunku do wszelkich nowych idei. W tak subtelnej dziedzinie jaką jest nowa wiara i związane z nią zmiany zarówno wewnętrznych przekonań jak i obrzędów, ludność wiejska ma większe szansę przyjąć postawę obronną, i okazać nowej religii raczej swoją nieufność lub nawet wrogość. Przypomnijmy z jaką trudnością w środowiskach wiejskich przebiegała akcja chrystianizacyjna i gdzie najdłużej utrzymywały się dawne wierzenia. Pogaństwo doskonale było wplecione w codzienność wsi, zharmonizowane z następstwem prac polowych, zgodne z naturalnym rytmem przyrody, dlatego też przemiany następowały tam bardzo powoli i często wymagały szczególnych zabiegów. W tym świetle raczej trudno opowiedzieć się za wieśniaczym pochodzeniem Świerada. H. Kapiszewski zapytuje ponadto, jaki w Małopolsce w połowie X wieku mógł mieć dostęp do możliwości kształcenia się chłopiec, pochodzący ze środowiska prymitywnego - wiejskiego. Wykształcenie mógł uzyskać syn możnej rodziny w grodzie, w którym znajdowała się kapelania, co było w tych czasach przypadkiem raczej rzadkim. Szkoły prowadzone były tylko w klasztorach, nawet szkoła katedralna o ile była, znajdowała się przy klasztorze. Ale dostęp do kształcenia się w szkołach klasztornych miały przede wszystkim warstwy uprzywilejowane.6

<< pierwsza < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna > ostatnia >>










<- wróć do: Artykuły

Spodobał Ci się ten artykuł?

Wesprzyj nasz portal oraz magazyn „Templum Novum”!

Dzięki Tobie bedziemy mogli rozszerzyć naszą działalność!


Numer konta naszego funduszu wydawniczego: Bank PEKO SA 72 1240 1141 1111 0000 1687 4819

W polu „tytułem” prosimy wpisywać: „Fundusz Wydawniczy TN”

(c) Magazyn Phalanx i Templum Novum, wszystkie prawa zastrzeżone, przedruki wyłącznie za zgodą redakcji