Najnowsze:

Dmowski w krzywym zwierciadle Grzegorza Krzywca
12-02-2012
Kat: recenzje książek, Templum Novum
TN 11/12
29-12-2011
Kat: Templum Novum
Co dalej z „postpolitycznym” nacjonalizmem?
17-09-2010
Kat: Templum Novum
"Na pohybel smerfom"
10-07-2010
Kat: Templum Novum
Polityczna poprawność, a prawda historyczna
10-07-2010
Kat: Templum Novum
Przez pryzmat Birmy
10-07-2010
Kat: Templum Novum
Zapomniany Święty

Autor: Iwona i Krzysztof Machowscy

12-07-2004  


Choć nasze zdumienie i podziw dla Świętego nie mija, musimy jednak stwierdzić iż znamy w historii wiele postaci niekoniecznie związanych z religią chrześcijańską które zdolne były do podobnych czynów. Większość, o ile nie wszystkie wielkie religie świata, propagują ascezę jako sposób na osiągnięcie duchowego sacrum, połączenie się z Bogiem i oświecenie w strefie własnej duchowości. Również, w każdej religii znajdziemy sposoby i środki na to aby przygotować adeptów do takiego właśnie życia i podjęcia tak trudnej drogi. Niejednokrotnie jest to ciężka, żmudna i wymagająca czasu procedura, polegająca na przekazywaniu kolejnych stopni wtajemniczenia. Trudno więc uwierzyć, iż święty Świerad pochodzący ze znamienitego rodu a tym bardziej wywodzący się ze wsi, miał szanse bez uprzedniego, gruntownego przygotowania prowadzić tak wyrafinowane życie ascetyczne, kojarzące się niejednokrotnie jak wykazaliśmy wcześniej, z bardzo konkretnymi rytami monastycznymi. Sądzimy iż istotnym kluczem do zrozumienia dziejów naszego eremity jest odnalezienie takiego klasztoru którego nauki i ryt byłyby zgodne z charakterystyką świętego, i które mogły dać bazę rozwoju duchowego jaką prezentuje św. Świerad. Abstrahując niejako od osoby naszego świętego, możemy jeszcze dodać iż każda postać - zarówno żyjąca współcześnie jak i historyczna - nie działa jako fenomen oderwany od realiów otaczającego ją świata i współistniejącej społeczności. Przeciwnie, jest kształtowana przez określone środowisko a jej sposób życia i działania zdeterminowany jest przez cały zespół czynników. Mówiąc inaczej, na pewnym etapie życia nasiąkamy wiedzą, ideami, formujemy przekonania które później, już na innym jego etapie wprowadzamy w sferę naszego życia i działania. Wracając zaś do dziejów naszego eremity musimy postawić sobie pytanie gdzie miał on szanse spotkać się i przyswoić sobie reguły opactw benedyktyńskich ze szczególną ich odmianą rytu św. Romualda i wplecionymi weń zasadami abby Zozimasa? Należy przy tym podkreślić iż w analizie rytu naszego eremity wpływy monastycyzmu wschodniego są tak doskonale wyczuwalne iż niektórzy badacze próbowali powiązać je z odbytą przez Świerada pielgrzymką do Ziemi Świętej. Przeciw temu stwierdzeniu przemawia jednak brak jakiejkolwiek wzmianki na ten temat w znanych nam źródłach historycznych. Podróż do Ziemi Świętej w owym czasie była zdarzeniem tak kuriozalnym, iż z całą pewnością tak istotnego szczegółu nie mogły pominąć źródła takie jak „Żywot ...” bpa Maurusa. Napisano go przecież w celu stworzenia podstawy służącej późniejszej beatyfikacji Świerada, informacja o pobycie eremity w Ziemi Świętej byłaby wiec jedną z najistotniejszych przesłanek przemawiających na korzyść kandydującego na ołtarze późniejszego świętego. Pozostaje nam więc szukać gdzie indziej źródła wiedzy eremickiej naszego świętego. Wielu historyków, a w tym ks. Józef Swastek poinformuje nas iż - „w czasie jego możliwej działalności w Polsce nie było żadnych klasztorów benedyktyńskich ani w Małopolsce, ani na też na Śląsku. Istniały natomiast dowodnie klasztory w Wielkopolsce; w grę mogą wchodzić klasztory-opactwa w Międzyrzeczu, Kazimierzu, Trzemesznie względnie Łęczycy”.10 Przeciw teorii wywodzącej jednak dziedzictwo duchowe św. Świerada z któregokolwiek z tych ośrodków klasztornych przemawia znaczne ich oddalenie, nie tyle nawet geograficzne, co kulturowe od niedawno pozyskanych ziem Małopolski z której bezspornie pochodził św. Świerad oraz, co najważniejsze, brak ośrodków kultu świętego na tych terenach. Nadmienić też należy, iż Międzyrzecz z którym badacze niezwykle ostrożnie próbują wiązać osobę naszego pustelnika, zdaje się być nieco późniejszy niż domniemane lata edukacji św. Świerada. Św. Romuald, wiodąc śś. Benedykta i Jana dwu z tak zwanych Pięciu Braci którzy później osiedlili się w Międzyrzeczu, wyrusza z Włoch do Panonii dopiero w roku 999, udając się po drodze na Górę Kasyńską i w inne miejsca, by jak to określił Tadeusz Wojciechowski, „łowić dusze”. Wspomniane małopolskie pochodzenie świętego potwierdzają badania etymologiczne jego imienia. Okres i miejsce występowania imienia Świerad zostały dość dobrze zbadane i potwierdzone. Imię to należy do archaicznej warstwy słowiańskiej onomastyki przedchrześcijańskiej, a przedrostek sve- jak informują nas badania spotyka się w głównie Polsce południowej, nadto w Czechach i na Morawach. Zarazem, kult świętego potwierdzony jest dla Polski południowej i Dolnego Śląska, oraz obszarów Węgier i Słowacji. Widoczny brak jakichkolwiek powiązań z ośrodkami klasztornymi na północ od Małopolski nakazuje nam szukać raczej innego lub innych ośrodków przygotowujących przyszłych emisariuszy wiary chrześcijańskiej.

Mniej więcej w drugiej połowie swego życia ok. roku 1016/17 lub jak niektórzy wskazują w roku 1022 św. Świerad udaje się na Węgry do klasztoru św. Hipolita na górze Zabor. Było to opactwo benedyktyńskie typowe dla uczniów św. Romualda. Monaster zaborski jest pierwszym klasztorem na terenie Słowacji. Ufundował go król węgierski - św. Stefan (997-1038) pod koniec X lub na początku XI wieku. Jak podaje ks. J. Swastek, w opactwie tym krzyżowały się wpływy monastycyzmu zachodnioeuropejskiego z wpływami wschodniego monastycyzmu, opartego o regułę abby Zozimasa.11 Profil reguły zaborskiego opactwa zgadza się w dużej mierze z tym jaki nakreśliliśmy omawiając środki ascetyczne stosowane przez św. Świerada. Powstaje pytanie, czy doskonale rozwinięty i działający ośrodek w czasie pierwszych dziesięcioleci XI w. był takim w latach między 990 a 1000 rokiem, a więc w czasach kiedy to musiał pobierać edukację nasz eremita, przyjmując, że urodził się około 980 roku? Edukacja świętego jest zagadnieniem o tyle istotnym iż potwierdza ją nie tylko stosowanie wyrafinowanych praktyk ascetycznych lecz również posiadanie wielu uczniów i to w okresie jego pobytu w Tropiu, co ma miejsce przed udaniem się do klasztoru Św. Hipolita na górze Zabor, a co za tym idzie również przed obłóczynami. Zaskakuje nas więc dojrzała działalność misyjna Świerada, który na wzór pierwszej gminy jerozolimskiej organizuje w rejonie Tropia erem. Uczniowie zazwyczaj gromadzili się przy doświadczonym lub cieszącym się sławą mistrzu. Żyjąc wraz z nim we wspólnocie i braterskiej miłości stawiali sobie za cel prowadzenie wspólnej działalności chrystianizacyjnej. Do wspólnoty tropskiej zaliczyć należy w pierwszym rzędzie św. Justa. Jego erem na górze Just koło Tęgoborzy oddalony jest w linii prostej zaledwie o 8 km od Tropia. Wiedzę o nim czerpać możemy z informacji opracowanych przez Marcina Boroniusza który w latach 1598-1602 przebywał w Rzymie i opracował tam żywoty świętych polskich. Boroniusz informuje nas że św. Just był uczniem Barnaby, a towarzyszem św. Świerada. Był mężem uczonym, wybitnym kaznodzieją i znawcą Pisma świętego a odznaczał się niepospolitymi cnotami. W miejscu jego pustelni, podobnie jak w Tropiu, pustelni św. Świerada, zbudowano w XV wieku kościół. Według tradycji był on usytuowany w miejscu dawniejszego zniszczonego przez Tatarów w 1259 roku starego kościoła. O wiele mniej wiemy o św. Urbanie drugim z braci eremitów w tych stronach. Pustelnia świętego znajdowała się w okolicy Iwkowej i oddalona była również o około 6 km od Tropia. Pamięć o nim przetrwała głównie w podaniach ludowych i legendach. Jedynym śladem historycznym który zwraca naszą uwagę jest datowana na trzecią część XIV w. rzeźba mnicha znajdująca się w kościele parafialnym w Iwkowej. Katalog zabytków podaje również informację na temat rzeźb trzech świątków z XIV w. które znajdowały się w kaplicy cmentarnej. Obecność tak wiekowych rzeźb jest świadectwem istnienia w Iwkowej tradycji pustelników, co staje się pośrednim dowodem potwierdzającym działalność św. Urbana w tym rejonie. Na tych postaciach nie kończy się jednak tradycja pustelników z czasów św. Świerada. W miejscowości Siemiechów przechowuje się tradycja mówiąca o siedmiu mnichach, uczniach św. Świerada, którzy w miejscu obecnej lokalizacji kościoła mieli mieć swoje cele pustelnicze. Prawdopodobieństwo istnienia tego eremu potwierdza między innymi dawna nazwa tej miejscowości Siedemnichów która wielokrotnie powtarza się w różnych źródłach historycznych. Siemiechów położony jest nieco dalej na północ od Tropia wraz z miejscowością Just i Iwkową tworzą dość regularny trójkąt z Tropiem w centralnym jego punkcie. Ostatnim znanym nam uczniem św. jest św. Benedykt. Brak źródeł nie pozwala na jednoznaczne określenie czy przyłączył się on do wspólnej eremii w Tropiu czy też dołączył do osoby Świerada nieco później. Dane źródłowe potwierdzają jednak ewidentnie obecność jego osoby przy św. Świeradzie w czasie pobytu Świerada w eremie na skałce przy klasztorze św. Hipolita. Benedykt Stosław był obecny przy śmierci naszego eremity i to jemu zawdzięczamy przekaz wielu danych o życiu Świerada na podstawie których biskup Maurus napisał później jego Żywot. Wiadomo też, iż św. Benedykt po śmierci Świerada przybywał w jego pustelni jeszcze przez cztery lata. Tam też spotkała go męczeńska śmierć z rąk rabusiów którzy wrzucili jego ciało do Wagu. Według legendy, przesiadujący przez rok na gałęzi nad rzeką orzeł, wskazał poszukującym mnichom miejsce w którym utopiono ciało św. Benedykta. Wydobyte z wody, po tak długim okresie czasu, ciało świętego nie nosiło żadnych oznak rozkładu. Ta pobieżna charakterystyka uczniów św. Świerada, spośród których jedni tak jak Stosław - co jest potwierdzone - pochodzili ze znacznych rodów, inni tak jak św. Just i Benedykt byli znawcami Pisma Świętego czyli przed wstąpieniem do tropskiego eremu pobierali gdzieś nauki, wskazuje na niezwykłość i znamienitość osoby św. Świerada jako ich nauczyciela. Zwierzchnia rola jaką pełnił Świerad, założenie eremu i posiadanie tak licznych uczniów wskazują na posiadanie przez niego doskonałego przygotowania oraz olbrzymiej wiedzy. Nauczanie, oraz pełniona przez świętego funkcja, wymagały od niego niezwykłej dojrzałości duchowej oraz zaawansowania w praktykach religijnych i ascetycznych. Rozważania te sprowadzają nas znów do pytania, która ze szkół ówczesnej Europy miała szanse wykształcić tak doskonałego w swym posłannictwie apostoła, eremitę i ascetę.











<- wróć do: Artykuły

Spodobał Ci się ten artykuł?

Wesprzyj nasz portal oraz magazyn „Templum Novum”!

Dzięki Tobie bedziemy mogli rozszerzyć naszą działalność!


Numer konta naszego funduszu wydawniczego: Bank PEKO SA 72 1240 1141 1111 0000 1687 4819

W polu „tytułem” prosimy wpisywać: „Fundusz Wydawniczy TN”

(c) Magazyn Phalanx i Templum Novum, wszystkie prawa zastrzeżone, przedruki wyłącznie za zgodą redakcji