Po obejrzeniu filmu Władimira Chotinienki „Rok 1612” trudno chyba komukolwiek uczciwemu zaprzeczyć, że duma historyczna narodów bywa dziś obiektem manipulacji, również świata filmowego.
Cała fabuła, mimo efektownych i kosztownych zdjęć, wygląda naprawdę naiwnie. Nie tylko bezproblemowa super-kariera bohatera Andriejki (od chłopa-niewolnika do cara) i doskonały każdy jego gest ujmują filmowi realizmu. Po prostu to, kogo widz ma lubić a kogo nie - zostało rozrysowane tak wyraźnie, że prawie karykaturalnie. Dzielni, braterscy i sympatyczni Rosjanie są przeciwstawieni i jednoczą się wobec okrutnego, mściwego i fałszywego typu Polaka-najeźdźcy. W dodatku nieudacznego, bo jedyne w czym była skuteczna husaria to represje na cywilnej ludności. Niestety film dyskretnie podsyca, że tak powiem, pragnienie wyżycia się na Polakach; gdyby wziąć rozmach polskich strat przy oblężeniu miasta, kikuty żołnierzy z pourywanymi głowami czy sposób śmierci hetmana – to te sceny właśnie temu miały służyć.
Osobliwy i dość zabawny jest sposób uzasadnienia legendy zakończenia smuty – akcja przeplata się bowiem ze scenami fantasy z jednorożcem sugerującymi, że jakieś baśniowo-nadprzyrodzone moce sprzyjały uciemiężonej Rusi. Pojawia się też stary mnich-słupnik, ludowy prawosławny mędrzec, który w swych bezbłędnych przepowiedniach nie ma litości dla obcych łacinników – zachwiał nawet w powołaniu katolickiego księdza. Bo jeśli chodzi o katolicyzm, to jest on ukazany jako ekspansywny, doktrynerski i nieludzki – w niczym nie pasujący do tajemniczych rosyjskich ziem.
Zabiegi składające się na te ogólne przesłania są oczywiście tłumaczone tak, że twórcy filmu chcą zapewnić rodakom coś z czego ci mogliby być dumni. Tylko pytanie: czy musi się to dziać ewidentnie naszym kosztem? Treść filmu i sposób jej przedstawienia jak ulał pasuje do bieżącej polityki Kremla i tutaj, wydaje mi się, leży sedno sprawy.
Wciąż czekamy na solidny film z udziałem zwycięskiej husarii. Przykro natomiast, że tak świetny polski aktor jak Michał Żebrowski zrobił z siebie smutną marionetkę w służbie kręgów podtrzymujących wrogie ojczyźnie stereotypy.
„Rok 1612. Kroniki wielkiej smuty”, reż. Władimir Chotinienko, Rosja 2007
|