"Konec" - taki tytuł nadał swej najnowszej płycie Daniel Landa, żywa legenda sceny niezależnej w Czechach. Pisać na temat historii zjawiska muzycznego, jakim sam w sobie jest ten artysta można by bardzo długo, skoncentrujmy się więc na omówieniu jego dzieła. Od strony muzycznej "Konec" utrzymany jest w typowym, od lat wypracowywanym przez Daniela stylu. Tym razem jest on jednak o wiele bardziej rozbudowany przez częstsze korzystanie z elektroniki i niemal całkowite wyeliminowanie elementów folku, tak bardzo słyszalnych na przykład na płycie "Pozdrav z Frontu". W nagraniu tej płyty Landzie pomogło kilku instrumentalistów, on sam zasiadł za klawiszami i zajął się - jak zwykle - śpiewem. Tak czy owak autorski charakter jego muzyki został jak najbardziej zachowany. Cechy podstawowe muzyki wykonywanej przez Landę to: jego doskonały głos, wszędobylskie klawisze, rockowa żywiołowość, a jednocześnie melancholia, kontemplacyjny nastrój i niebanalne teksty. Podstawa brzmieniowa płyty "Konec" jest taka, jak w kapeli rockowej, wzbogacona jednak klasycznymi lub industrialnymi klawiszami, charakterystycznymi, nowofalowymi gitarami oraz harmonijką, akordeonem itp. Całość urozmaicają też żeńskie wokale i chórki. Tempo i ciężkość poszczególnych dziesięciu utworów są zróżnicowane, perfekcja brzmienia stoi na bardzo wysokim poziomie, daje się odczuć szalona pomysłowość artysty. Każda piosenka ma swoisty klimat. Raz jest to niepokojący gotyk-industrial, innym razem dominuje muzyka klasyczna, ballada industrialna lub neofolk w nowofalowej aranżacji, jeszcze innym razem miejski folk w czystej postaci. Muzyka bogata i inteligentna. A teksty? Nie znam czeskiego, ale jeśli ich poziom dorównuje przynajmniej tym z płyty "Pozdrav z Frontu", to mamy tu głęboko sięgającą obserwację i kontestację przeszłości i teraźniejszości z tożsamościowej perspektywy. Z resztą wciąż rzucane pod adresem Daniela oskarżenia o "faszyzm" i "antysemityzm" mówią same za siebie. Nawet one nie są jednak w stanie zachwiać jego pozycji na czeskiej scenie. Mistrz pozostaje mistrzem, a "Konec" potwierdza jego renomę.
Daniel Landa "Konec", Monitor-EMI 1999
|