Kiedy zaczynam słuchać tej płyty, zamykam oczy i widzę rozległe pustynne przestrzenie, karawany, zmęczonych krzyżowców. Widzę wyzwolenie Jerozolimy, upadek Akki, pot na czołach pątników, pył, brud i kurz. Widzę tych wszystkich ogarniętych religijnym uniesieniem, którzy sięgnęli po miecz w obronie Grobu Chrystusa, jak i tych, którzy cynicznie wykorzystali okazję do zbicia fortuny. Widzę poświęcenie dla ideałów i egoistyczne dbanie o własny interes. Słowem – to wszystko, co sprawiło, że krucjaty są wciąż tak żywym fragmentem europejskiej historii – dla jednych cierniem, dla innych powodem do chluby.
Polski projekt muzyczny Rukkanor na swojej najnowszej płycie „Deora” przenosi nas, współczesnych, w te odległe i dramatyczne czasy. Słuchając 9 rozbudowanych, instrumentalnych utworów, odbywamy podróż po pustyni, zatrzymujemy się w Damaszku, czujemy jak ogarnia nas fascynacja tą daleką krainą... A tle słychać delikatne fragmenty chorałów gregoriańskich i „anielskie” chórki – przypominające nam skąd przyszliśmy. I szczęk broni – dlaczego tu jesteśmy. W podróży towarzyszą nam nieustannie orientalne motywy i niespokojne brzmienia klarnetu (brawa dla gościnnie wspierającego Rukkanor Marcina Bachtiaka). Całość przywołuje oczywiście skojarzenia z krucjatową prozą Zofii Kossak-Szczuckiej, która w swoich powieściach opisywała dramatyczne losy wypraw krzyżowych.
Rukkanor przebył sporą drogę od ambientowych eksperymentów do dynamicznej, pełnej obrazów muzyki elektronicznej. Utwory z „Deory” wpadają w ucho, chce sie ich słuchać bez ustanku. W czasach wszechobecnej pop-kultury to może u niektórych zabrzmieć jak zarzut. Ale w tym wypadku to stuprocentowy komplement – wbrew pozorom nie jest tak trudno nagrać buczącego, eksperymentalnego bubla i stroić miny „artysty undergroundowego”. Tak więc osoby, które (jak niżej podpisany) sparzyły się kupując rozmaite podziemne produkcje, śmiało mogą nabyć tę bardzo piękną i malowniczą płytę.
Na koniec jeszcze o tzw. otoczce „Deory”. Wielka szkoda, że zabrakło na niej zrozumienia dla motywów, którymi kierują się ludzie sięgając po broń. Czasami są to pieniądze, czasami namiętności, chęć obrony, walki o wolność, a czasami przeświadczenie o religijnej racji. Pacyfistyczne i – w sumie – antyreligijne motto zamieszczone na płycie wydaje się wiec być mocno naciągane i w połączeniu z muzyką po prostu nie przekonuje.
A poza tym: czy „dwuznaczność” i niechęć do dokonywania wyborów (za którą tak tęskni Rukkanor) potrafiłyby w ludziach wzbudzić takie emocje jakie poprowadziły krzyżowców pod mury Jerozolimy? Czy potrafiłyby pobudzić do pokonania samego siebie? Do porzucenia swojego domu i wyruszenia w nieznane?... I czy na ich cześć mogłaby powstać tak piękna płyta? W czasach szalejącej słodkiej, landrynkowej „bylejakości”, która pragnie zadowolić wszystkich i nie urazić nikogo, śmiem w to wątpić.
Utwory:
- Deora
- Hosanna In Excelsis
- Deliverance
- The Fall Of Humanity
- Defenders Of Faith
- Across The Desert
- Damascus
- Salvation
- Versus Jerusalem Quarere Terram Sanctam!
Rukkanor „Deora”, War Ofice Propaganda, 2005
Autor: Radosław Ostrzycki
|