Ostatnio dodane:

Dmowski w krzywym zwierciadle Grzegorza Krzywca
12-02-2012
Kat: Templum Novum, recenzje książek
1612
05-01-2009
Kat: recenzje filmów i przedstawień
Rafał A. Ziemkiewicz: „Polactwo”
14-01-2008
Kat: recenzje książek
Krępulec / Cold Fusion: „Parabellum”
26-12-2007
Kat: recenzje muzyczne
Rukkanor: „Deora”
15-12-2007
Kat: recenzje muzyczne
Sotto Fascia Semplice: „Idrovolante”
09-12-2007  


Do zespołu SFS przylgnęło kiedyś określenie, że każda kolejna płyta tej formacji jest dla słuchacza, znającego jej poprzednie dokonania dużym zaskoczeniem. Jako wierny fan tej grupy mogę z powodzeniem zacytować powyższą opinię w odniesieniu do jej najnowszego dziecka - „Idrovolante” („Hydroplan”). Czynię to jednak ze sporym przekąsem.

Pierwszym zaskoczeniem oczywiście był sam fakt ukazania się tej płyty. Po wydaniu genialnej „Crociato” [recenzja w Phalanx nr 2] w 2000 roku o zespole zrobiło się zupełnie cicho i w zasadzie można było uznać, że po prostu przestał istnieć.

Drugie – jeszcze większe – zaskoczenie spotka każdego, kto wcześniej zakochał się (jak piszący te słowa) w transcendetnej „Crociato”. „Idrovolante” jest stylistycznym powrotem do pierwszej płyty SFS „Gambadilegno”. Dominuje na niej muzyka ciężka, kakofoniczna, z powtarzającym się często elektronicznym motywem naśladującym warkot silnika. Trudno powiedzieć czy w tym ostatnim elemencie zawarty został celowo jakiś głębszy sens, tym niemniej kieruje on uwagę słuchacza w stronę tytułowego hydroplanu. Hydroplan to dla artystów metafora wolności i niezależności. Hydroplan to również symbol potęgi Włoch w pierwszej połowie XX wieku (cała książeczka dołączona do płyty wypełniona jest fotografiami włoskich łodzi latających). Nie do każdego przemówią te lotnicze metafory. Czuć w tym wszystkim pewną sztuczność, pozę, nachalne naśladownictwo futuryzmu. Tej płycie brakuje poezji, mocnej symboliki. Zamiast tego dostajemy tasiemcowe monologi o hipokryzji, konsumpcjonizmie, upadku zachodniej cywilizacji i bezmyślności elit. Z tej strony SFS niczym nie zaskakuje i wpisuje się po prostu we wszechobecny nurt muzyki kontestacyjnej (szczególnie w „Come Mai”). Jest w tym oczywiście pewien „smaczek”, bo grupa krytykuje obecną cywilizację z innych pozycji niż rozmaici lewicowi i antyglobalistyczni radykałowie. Tym niemniej całość nie rzuca na kolana. Wyjątkiem jest nowa wersja pieśni najemników, którzy walczyli z komunistyczną rebelią w Kongu („La Canzone del Mercenario”) i „Scacco Matto” („Szach – mat”), którego tekst dobrze odnosi się do problemów, z którymi stykają się wszyscy politycznie niepoprawni nonkonformiści w dzisiejszych czasach.

 

Sottofasciasemplice, „Idrovolante”, RTP-Paranoise, 2006



Autor: Radosław Ostrzycki









<- wróć do: Recenzje

Spodobał Ci się ten artykuł?

Wesprzyj nasz portal oraz magazyn „Templum Novum”!

Dzięki Tobie bedziemy mogli rozszerzyć naszą działalność!


Numer konta naszego funduszu wydawniczego: Bank PEKO SA 72 1240 1141 1111 0000 1687 4819

W polu „tytułem” prosimy wpisywać: „Fundusz Wydawniczy TN”

(c) Magazyn Phalanx i Templum Novum, wszystkie prawa zastrzeżone, przedruki wyłącznie za zgodą redakcji