Krzysztof Kamil Baczyński
31-07-2005  


4 VIII 1944 poległ w walce Krzysztof Kamil Baczyński - jeden z najwybitniejszych polskich poetów. Krzysztof urodził się jako jedyny syn Stefanii i Stanisława Baczyńskich. Ojciec poety był krytykiem literackim, wielkim patriotą i działaczem społecznym. Mama - Stefania Baczyńska- pracowała jako nauczycielka języka polskiego, pisała bajki i opowiadania dla dzieci, a także była współtwórczynią bardzo znanych i cenionych przed wojną podręczników do nauczania początkowego. W domu rodzinnym ceniono i pielęgnowano tradycję. Krzysztof był wnukiem powstańca styczniowego i synem legionisty wychowywanym w miłości Boga i Ojczyzny – atmosferę tę chłonął całym swoim życiem. Krzysztof uczył się w państwowym Gimnazjum i Liceum im Stefana Batorego w Warszawie. Wcześnie zaczął pisać wiersze, wykazywał również ogromny talent malarski. Planowane studia w Paryżu uniemożliwiły dwie tragedie. Śmierć ojca i ... wojna. Z dnia na dzień Krzysztof musiał stać się odpowiedzialnym żywicielem rodziny, walczącym o byt matki i swój własny. Oprócz ukochanej matki, na pierwszym miejscu pojawiła się Barbara Drapczyńska, z którą ożenił się bardzo wcześnie, bo mając 21 lat. Wszystko zresztą, co robił , czynił w wielkim pośpiechu, tak jakby nad całym życiem rozpościerał się nieuchronnie cień bliskiej śmierci. Przyjaciele mówili: „Przeczuwał, że zginie, widać to było z tej jego zadumy, jakby dawał do zrozumienia, że nie ma dla niego miejsca w przyszłości...”.

Pomimo tragicznej sytuacji wojennej i niepewności jutra, Krzysztof nie potrafił stać bezczynnie wobec zniszczeń jakich dokonywał wróg. Znajomi w trosce o jego życie próbowali odwieźć go od planów wstąpienia w szeregi armii. Krzysztof nie słuchał. Uważał to za swój moralny obowiązek. Żona, Basia wspierała go z całych sił . Młodzi magazynowali w swoim mieszkaniu broń partyzantów, u nich także odbywały się tajne narady. Krzysztof zaś w 1943 roku wstąpił do Harcerskich Grup Szturmowych AK. Ukończył przeszkolenie bojowe w Szkole Podchorążych Rezerwy „Agricola” ze stopniem strzelca starszego podchorążego rezerwy piechoty. Później zaś służył w batalionie szturmowym „Zośka”, by z kolei przejść do kompanii batalionu „Parasol”. Podczas wszystkich szkoleń zmagał się z ze sobą , z własnym wątłym zdrowiem. Miał słabe serce i wieczną astmę. Przełożeni chcieli go oszczędzać. Wiedzieli przecież o zdolnościach poetyckich Krzysztofa, pragnęli nijako ustrzec go dla przyszłych pokoleń. Baczyński jednak rwał się do czynnego udziału w akcjach zbrojnych przeciw okupantowi . Pokonywał siebie, własne słabości i strach. Gdy pod jego pieczę powierzono młodych żołnierzy, z początku patrzących na niego podejrzliwie, tak dalece przekonał ich do siebie, że gdy został przeniesiony, pisali petycję do dowództwa o przywrócenie Krzysztofa do ich batalionu. W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego Baczyński rozstał się ze swoją ukochana żoną. Nigdy już nie mieli się zobaczyć. Krzysztof nie zdołał dotrzeć do swego plutonu, walczył w okolicy Placu Teatralnego. Został zastrzelony przez niemieckiego snajpera w pałacu Blanka. Basia zginęła w parę tygodni później – do końca szukała Krzysztofa. Gdy umierała ugodzona pociskiem, okazało się, że spodziewa się dziecka.

Wszystkie wydarzenia w życiu Krzysztofa działy się bardzo prędko. Ta dojrzałość do dziś zastanawia krytyków. Próbowano zakłamać jego poezję. Nazywano go socjalistą, próbowano wmówić, że był ateistą, a wiersze o tematyce religijnej pisał tylko ze względu na matkę... Pani Wisława Szymborska pisała, że gdyby Baczyński przeżył wojnę być może stałby się nadwornym poetą władz komunistycznych. Warto w tym miejscu dodać, że tak jak po ojca poety Stanisława Baczyńskiego we wrześniu w pierwszych dniach, kiedy już nie żył przyszło gestapo. Po Krzysztofa w pięć lat po śmierci przyszli funkcjonariusze UB. Miało to związek z akcją likwidacji byłych żołnierzy AK- w tym żołnierzy z „Zośki” i „Parasola”, tych nielicznych którzy ocaleli...

Nie dało się obalić legendy tego bohatera. Korzenie jego życia zbyt głęboko tkwią w miłości Boga i Ojczyzny. Z takiego tylko fundamentu mógł wyrastać silny kręgosłup, który udźwignął „mroczne czasy” bez złorzeczenia , choć tak świadomie, ofiarnie i z takim bólem. W cierpieniu tym rzeźbił się jednak charakter i dzieła tego młodego człowieka, czyniąc ją jedną z najcenniejszych pereł naszej historii i poezji. Krzysztof Kamil Baczyński w jednym ze swych wierszy pisał:

Ja rozmawiam z cieniami umarłych rycerzy,
nad grobowiskiem ziemi, sam jak krzyż zgorzały,
i mówię: "O, przeklęty ten, który nie wierzy
wystygłym prochom ludu i serc żywych grozie;
bo kto na swojej klęsce - klęskę ducha mierzy,
O! tego nie wybawi płomienisty orzeł.
Bo kto nie kochał kraju żadnego i nie żył
chociaż przez chwilę jego ognia drżeniem,
chociaż i w dniu potopu w tę miłość nie wierzył,
to temu żadna ziemia nie będzie zbawieniem".

Mickiewicz, Słowacki... gdyby zginęli mając tyle lat, co Baczyński, nie mielibyśmy Dziadów, Pana Tadeusza, słynnego wiersza-wieszczenia o papieżu. Nigdy nie dowiemy się co straciliśmy wraz ze śmiercią Baczyńskiego. Przecież zginął mając 23 lata...Nie wolno zapominać o naszych bohaterach, bo tylko niewolnicy nie znają swojej historii i kultury.












<- wróć do: Twórcy

Spodobał Ci się ten artykuł?

Wesprzyj nasz portal oraz magazyn „Templum Novum”!

Dzięki Tobie bedziemy mogli rozszerzyć naszą działalność!


Numer konta naszego funduszu wydawniczego: Bank PEKO SA 72 1240 1141 1111 0000 1687 4819

W polu „tytułem” prosimy wpisywać: „Fundusz Wydawniczy TN”

(c) Magazyn Phalanx i Templum Novum, wszystkie prawa zastrzeżone, przedruki wyłącznie za zgodą redakcji