Daniel Landa
19-07-2005  


Półki w polskich sklepy muzycznych i salonach EMPIK uginają się pod liczbą kaset i płyt kompaktowych, zarówno produkcji polskiej, jak i zachodniej. Wybór jest naprawdę duży - gorzej wygląda sprawa z cenami tych nośników muzycznych, przyprawiających często o zawrót głowy przeciętnego młodego człowieka. Wśród setek i tysięcy tytułów niezwykle trudno, a często wręcz niemożliwie jest znaleźć wykonawców z ościennych krajów słowiańskich, takich jak Czechy, Słowacja czy Rosja. Tym bardziej, jeśli reprezentują oni w swej twórczości nurt narodowy.

Istnieje oczywiście w Polsce kilka wyspecjalizowanych firm, zajmujących się dystrybucją płyt (głównie w internecie i sprzedaży wysyłkowej) z niezależną muzyką narodową z całej Europy, wśród których znajdziemy także kilka pozycji z wyżej wymienionych krajów, jednak są to głównie propozycje adresowane do węższego kręgu specjalnie zainteresowanych odbiorców. Niewątpliwie nie mogą one liczyć na zdobycie szerszej popularności i sukcesu komercyjnego.

Mało kto jednak wie, że w Czechach od niemal 10 lat tworzy artysta o poglądach zdecydowanie narodowych, który odniósł znaczący sukces komercyjny. Każda jego płyta to wielkie wydarzenie artystyczne, szeroko komentowane i omawiane. Oczywiście duża część krytyki i zawsze czujnych "Europejczyków" widzi w nich kolejne przejawy "rasizmu", "antysemityzmu" i "ksenofobii". Nie przeszkadza to jednak zarówno samemu Danielowi Landzie ani jego licznym zwolennikom, którzy kupili do tej pory ponad 600 tysięcy egzemplarzy jego płyt. Biorąc pod uwagę fakt, że postawa narodowa wśród czeskich artystów jest raczej niecodzienna, stanowi to ogromny wynik.

Człowiek o którym mowa, urodził się w 1968 r. i ukończył Praskie Konserwatorium Muzyczne. Pod koniec lat 80. Wraz z kilkoma przyjaciółmi założył legendarny już dzisiaj zespół Orlik, który był jedną z pierwszych czeskich grup wykonujących muzykę Oi!. Sława grupy bardzo szybko wyszła poza kręgi młodzieżowej kultury niezależnej. Po nagraniu dwóch płyt z zespołem na początku lat 90. ("Oi! Miloś Frybal for prezident" w 1990 r. i "Demise" rok później), Landa postanowił rozwiązać grupę i rozpocząć samodzielna karierę muzyczną.

W 1993 r. ukazuje się pierwsza solowa płyta Daniela, zatytułowana "Valćik". Jest ona swego rodzaju bazą wypadową twórczości tego artysty i definiuje jego styl muzyczny, który stanowi połączenie rocka, ska i skocznego, czeskiego folkloru, o swojsko brzmiącym dla każdego ucha "miejskim" zabarwieniu. Obok rockowych gitar i instrumentów klawiszowych, na płytach słychać akordeon, saksofon i kwartet smyczkowy. Swoje piosenki śpiewa Landa dość mocnym i wyrazistym głosem. Teksty (wszystkie oczywiście autorstwa Landy) są w miarę zrozumiałe także dla nas, gdyż język czeski ma bardzo podobną wersyfikację i układ rymów do polskiego, co szczególnie gra rolę przy tego rodzaju żywej i skocznej muzyce. Od strony muzycznej, twórczość Landy kojarzyć się może polskiemu słuchaczowi z niektórymi płytami grupy Kult.

Po Valćiku Landa kolejno odnosił sukcesy płytami: "Chciply dobry vily" (1995), uważaną przez wielu za najlepszą "Pozdrav z fronty" (1997) i jak na razie ostatnią - "Konec" z 1999 r. (na której zresztą stylistyka muzyczna uległa pewnej modyfikacji, gdyż więcej na tej płycie instrumentów elektronicznych). Czeski artysta wystawił także dwa przedstawienia muzyczne w stylu rock-opery - "Krysar" w 1996 r. i "Smirthlav" dwa lata później. Obydwa przedsięwzięcia również utrwalono na płytach.

Teksty Landy wyróżniają tego artystę spośród innych - wielką rolę odgrywają w nich ciągłe odniesienia do czeskiej historii - dziejów Słowian i ich mitologii, Średniowiecza i Husytów, a także bliższych nam czasów - I Republiki Tomaśa Masaryka i Eduarda Beneśa (1918 - 1938), wydarzeń z Monachium i II wojny światowej. Nieobce są też Landzie refleksje nad duchowym i moralnym stanem współczesnych Czechów, które ocenia dość surowo, choć z częstą u naszych południowych pobratymców ironią.

Utwór jasno zatytułowany "1938" opowiada, jak duża część Czechów przygotowana była w tym roku, by bronić kraju przed Niemcami. Tak jak rok później nasi dziadkowie, oni także liczyli na pomoc zachodnich aliantów. Ale nagle, po spotkaniu wielkich tego świata, z Monachium padł rozkaz: Nie strzelać! Wywieszono biała flagę, a Czechy najpierw straciły Sudety, a potem niepodległość. Piosenka "Militia Christi" przypomina dzieje wypraw krzyżowych i bitwę pod Akką w 1271 r. Stylizowany na średniowieczną pieśń rycerską hymn Kdoż jste Bożi bojovnici, grany z towarzyszeniem fletów i organów wzywa do walki z Bożym imieniem na ustach i zaufaniu w Opatrzność Wszechmogącego w każdej sprawie. "Slovanska boure" z ostatniej płyty odwołuje się do znanych postaci z czeskiej i słowiańskiej mitologii i prosi je, by w ten ciężki czas przełomu wieków i kryzysu społeczeństwa czuwały nad dziedzictwem tradycji i tożsamości.

To oczywiście tylko kilka przykładów problematyki, jaką porusza Daniel Landa na swoich płytach. Silne przywiązanie do własnej tożsamości narodowej ma zresztą u artysty praktyczne przełożenie - jest on honorowym członkiem ugrupowania Vlastenecka Liga, które pielęgnuje tradycje masarykowskiego ruchu narodowego i historii czeskiej tożsamości narodowej, przez co jest ciągle atakowana przez lokalne "autorytety" o liberalnej proweniencji.

Landa oprócz tego jest prawdziwym człowiekiem Renesansu - jest znany także jako profesjonalny zawodnik wyścigów samochodowych (osiągającym zresztą duże sukcesy), bokser i właściciel praskiej restauracji "Rudy Baron", która usiłuje wskrzesić w swych wnętrzach klimat starej Pragi.

Pokazuje to mocną pozycję artysty w Czechach i jego kultowy status, któremu nie są w stanie zagrozić polityczne ataki terrorystów poprawności politycznej.

Jakże szkoda, że nie ma u nas tego typu wykonawców, którzy swoja twórczością i postawą zdobyć by mogły dla szeroko pojętego Ruchu Narodowego rzesze nowych zwolenników. A przy okazji dostarczyć słuchaczom wiele godzin wspaniałej muzyki, która jednocześnie i uczy i bawi.

A więc nasi drodzy kandydaci na artystów - do dzieła!


Łukasz Kobeszko











<- wróć do: Twórcy
(c) Magazyn Phalanx i Templum Novum, wszystkie prawa zastrzeżone, przedruki wyłącznie za zgodą redakcji