Teatr i Naród - rozmowa z profesorem Kazimierzem Braunem

Autor: R. Zgorzelski

15-02-2005  

Rafał Zgorzelski: Panie Profesorze, proszę pokrótce scharakteryzować polską kulturę i sztukę na progu XXI wieku.



Kazimierz Braun

Reżyser, pisarz, historyk teatru, kierował m.in. Teatrem Współczesnym we Wrocławiu (1975-1984), wykładał na Uniwersytecie Wrocławskim, w New York University,

University of Santa Cruz. Obecnie jest profesorem na Uniwersytecie Stanu Nowy Jork.
Zrealizował ponad 140 widowisk teatralnych i telewizyjnych w wielu krajach. Publikował książki w językach polskim i angielskim, z dziedziny teatru, m.in. „Teatr Wspólnoty”, „Wielka Reforma Teatru”, „Druga Reforma Teatru”, „Kieszonkowa historia teatru polskiego”; powieści, „Pomnik”, „Pożegnanie z Alaską”, „Dzień świadectwa”, a ostatnio zbiór prozy, „Ptak na szczudłach i inne opowiadania amerykańskie”.

Kazimierz Braun: Pytając o kulturę, a także o sztukę, pytamy o to, jak ludzie się komunikują, porozumiewają w jaki sposób, na jakiej płaszczyźnie, przy pomocy jakiego języka, jakich narzędzi. Pana pytanie o polska kulturę i sztukę można więc uprościć, i zapytać: jak Polacy się porozumiewają ze sobą, ze światem, u progu XXI wieku. Oczywiście, bardzo różnie. Odpowiedź kogoś, kto właśnie wylądował na Okęciu, na pytanie „jak porozumiewają się Polacy?” jest prosta: „Polacy porozumiewają się przy pomocy telefonów komórkowych”. Rozmawiają, a jeszcze częściej wysyłają SMS. Oczywiście, dla wielu jest to manifestacja wolności i indywidualizmu, uszczęśliwienie, że teraz tak można, a za komunizmu nie tylko nie było „komórek” (wynalezione zostały niedawno), ale przeważnie w ogóle i telefonów, a te które były, były często podsłuchiwane. Dla młodych, jest to jednak już po prostu norma: kontaktu łatwego, a przy tym zredukowanego do najprostszych komunikatów, kontaktu najczęściej posługującego się kodami, lekceważącego gramatykę, nie mówiąc już o kurtuazji rozmowy są z reguły krótkie (bo połączenia są drogie), a SMS, choć darmowe, to kłopotliwe w nadawaniu. SMS, a także korespondencja e-mailowa redukują, zjadają język. A ponieważ, jak wiadomo, język odzwierciedla myślenie i przy tym jest to zjawisko zwrotne, więc i myślenie upraszcza się, redukuje, schematyzuje, spłyca. Posługiwanie się „komórką” zdzicza również obyczaje, gdy w jednym przedziale kolejowym trzy, czy cztery osoby naraz prowadzą głośne rozmowy telefoniczne, bez zażenowania, bez wzięcia pod uwagę obecności współpasażerów. Ale „komórka” temat, który czeka na socjologów i kulturoznawców to tylko jeden przejaw współczesnej kultury polskiej. Bowiem kultura to komunikacja wielopłaszczyznowa, wielopostaciowa. Jest kultura religijna (relacja człowieka z Bogiem), kultura duchowa (wartości, idee), kultura wysoka (język, sztuka, nauka), kultura praktyczna (obyczaje, tradycje, zachowania, style życia itd.) Kultura jest zawsze ludzka, personalna. W obrębie kultury ludzie wytwarzają cywilizację, która jest materialną, techniczną, technologiczną częścią kultury. Pytając o współczesną kulturę polską można więc stawiać dalsze pytania: jak porozumiewają się ze sobą politycy? Politycy ze społeczeństwem? Profesorowie ze studentami? Dziennikarze z czytelnikami? Księża z wiernymi? I tak dalej, dalej. A także, podejmując drugą część pańskiego pytania: jak porozumiewają się artyści z odbiorcami sztuki? To wszystko rozległe dziedziny kultury, a zarazem bardzo różne. Trudno ryzykować uogólnienia. Wydaje się jednak, że wiele obiegów kulturowych cechuje dziś w Polsce powierzchowność (jeśli nie naskórkowość), posługiwanie się chętniej sloganem lub obrazem, niż słowem i myślą. Są np. gazety, które celują w atrakcyjnych tytułach, ale okazuje się, że te tytuły są tylko wytrychami do wejść, za którymi mało treści. Z dziedziny sztuki, oczywiście, najbliżej mi do teatru. Ileż na scenach polskich obecnie przemocy, seksu, brukowego języka. W ilu przedstawieniach, czy trzeba czy nie, pojawiają się różnego rodzaju projekcje filmowe, telewizyjne, komputerowe ich migotliwy obraz zastępuje słowo, wulgaryzuje myśl, upraszcza przesłanie. Czasem wydaje się, jakby twórcy teatralni traktowali siebie samych jak gwiazdy estrady, a widzów jak „fanów” na koncercie „rockowym”: komunikacja musi być krzykliwa, gest nadwyrazisty, efekty eksplozyjne, amplituda dźwięku ogłuszająca, a interakcja sprowadza się do wzajemnej agresji, ataku.

RZ: Zasady funkcjonowania sceny narodowej i nowoczesnego teatru polskiego wyznaczył geniusz Wojciecha Bogusławskiego i Stanisława Wyspiańskiego. Czy może Pan wskazać wydarzenia, które były przełomowe w kulturze teatralnej?

KB: Myślę, że przełomowe dla polskiej kultury teatralnej było uformowanie się specyficznie polskiego uprawiania teatru i traktowania teatru jako narodowej służby. Nazwałem to kiedyś tradycją „teatru obywatelskiego”. Jego pierwszą, wyrazistą manifestacją był spektakl Odprawy posłów greckich (1578). W tej sztuce i w tym widowisku zbiegły się: wielka poezja, klasyczna europejska tradycja odczytana i wyartykułowana na nowo przez Polaka, współczesne, nowoczesne w owym czasie, środki wyrazowe inscenizacji, troska o sprawy narodowe, przesłanie patriotyczne. Taki teatr uprawiali potem Bogusławski, Rapacki, Koźmian, Modrzejewska, Wyspiański, Osterwa, Kotlarczyk, Wierciński, Kielanowski. I wielu innych. Taki był teatr podziemny i teatr emigracyjny w czasach drugiej wojny światowej, teatr czasu stanu wojennego podziemny, a także niektóre przedstawienia publiczne. Tradycję tę budowali twórcy, którzy w swoich widowiskach łączyli świadomie wysoki poziom artystyczny z głębokim zaangażowaniem w byt narodu. Wyszukaną estetykę z niezłomną etyką.

RZ: Dzieje polskiego teatru są fascynujące. Proszę powiedzieć, jaką rolę odegrał on w procesie tworzenia świadomości narodowej oraz w kulturze światowej na przestrzeni wieków.

KB: To dwa zagadnienia. Pierwsze polskie. Od średniowiecza do renesansu teatr pełnił w Polsce ważną rolę: włączał Polskę w kulturę Zachodu, do której zbliżyła się, i otwarła się na nią, poprzez przyjęty z Zachodu chrzest. Książkę o historii teatru polskiego zaczynam słowami: „Polska przyjęła Chrześcijaństwo w obrządku Łacińskim, zatem z Zachodu, w 966 roku. Pierwszy dramat liturgiczny został zanotowany po łacinie w Anglii około 970 roku. Zatem, niemal w tym samym czasie, Polska dołączyła do rodziny Zachodnich, chrześcijańskich narodów, a chrześcijański Zachód powrócił do teatru, zapomnianego przez około pięć wieków. Poczynając od XI w. teatr w Polsce i na całym Zachodzie rozwijał się w podobnym rytmie”. Wojny, wewnętrzna degrengolada, brak silnych miast, lub ich ruina 78). wszystko to przyczyniło się do zapaści teatru w Polsce w XVII w. Iskrę życia teatralnego przechował teatr szkolny, zwłaszcza jezuitów i pijarów, oraz teatr magnacki. Gdy w II połowie XVIII w. zaczęto formułować programy naprawy Rzeczpospolitej, teatr uznano za jeden z ważnych czynników postępu. Tak doszło do powołania Teatru Narodowego (1765). Teatr był jedną z tych nielicznych instytucji narodowej kultury, które przetrwały utratę niepodległości, klęskę nadziei związanych z Napoleonem i przegraną Powstania Listopadowego. W Polsce pod zaborami, rola teatru stała się jeszcze ważniejsza niż w Polsce niepodległej. W kontekście wzrastającej rusyfikacji i germanizacji, teatr pozostawał latami jedyną polską publiczną instytucją, w której brzmiał publicznie język polski.











<- wróć do: Wywiady

Spodobał Ci się ten artykuł?

Wesprzyj nasz portal oraz magazyn „Templum Novum”!

Dzięki Tobie bedziemy mogli rozszerzyć naszą działalność!


Numer konta naszego funduszu wydawniczego: Bank PEKO SA 72 1240 1141 1111 0000 1687 4819

W polu „tytułem” prosimy wpisywać: „Fundusz Wydawniczy TN”

(c) Magazyn Phalanx i Templum Novum, wszystkie prawa zastrzeżone, przedruki wyłącznie za zgodą redakcji